Na otwarciu piątkowej sesji główne warszawskie indeksy zyskiwały po 0,2-0,3 proc. Choć nie było wyraźnych impulsów, nastroje dość szybko zaczęły się poprawiać. Jeszcze przed południem wskaźnik największych spółek dotarł do 2390 punktów, czyli 0,8 proc. powyżej czwartkowego zamknięcia. Kontynuacja zwyżki sprawiała jednak bykom sporo kłopotu. Przez następne kilka godzin WIG20 poruszał się w bok przy minimalnych wahaniach.

W gronie blue chips początkowo sytuacja była mało zróżnicowana. W pierwszych minutach handlu zmiany notowań większości spółek nie przekraczały kilku dziesiątych procent. Ale już od rana można było dostrzec przyszłych liderów. Wyróżniały się rosnące o ponad 1 proc. akcje PZU. Kupujący jednak na tym nie poprzestali i wkrótce skala zwyżki uległa podwojeniu. O ponad 1 proc. w górę szły także papiery TVN, ale w ich przypadku tak dużej determinacji popytu nie było widać i wczesnym popołudniem zyskiwały one niecałe 1,5 proc. Ich śladem szły z czasem walory PKO i KGHM. 

Choć zmiany indeksów małych i średnich spółek nie przekraczały 0,5 proc., na szerokim rynku można było jednak dostrzec kilka interesujących ruchów. Uwagę zwracał ponad 20 proc. skok notowań papierów Orco. Lekka tendencja zwyżkowa, rozpoczęta w połowie września, zaczyna więc przybierać na sile. Trzeba też zauważyć, że silne odreagowanie było ostatnio udziałem także innych firm deweloperskich i budowlanych. O prawie 15 proc. w górę poszły też walory Ipopemy.

Na głównych giełdach europejskich po czwartkowym marudzeniu nie było już śladu. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie rano szły w górę po 0,4-0,5 proc. Zanim doszło do kontynuacji zwyżki, mieliśmy do czynienia z przedpołudniowym marazmem. Bykom nie sprzyjały zbytnio informacje makroekonomiczne. W drugim kwartale gospodarka strefy euro skurczyła się o 0,2 proc., a w porównaniu do drugiego kwartału ubiegłego roku spadek PKB wyniósł 0,4 proc.

To wynik nieco lepszy, niż się spodziewano. Być może dlatego jego publikacja nie spowodowała negatywnej reakcji na rynkach. Skoro byki przestały się tym przejmować, nie zareagowały też na dużo gorsze od oczekiwań dane z Niemiec. Zamówienia tamtejszego przemysłu zmniejszyły się w sierpniu o 1,3 proc., a w porównaniu do sierpnia ubiegłego roku spadek wyniósł aż 4,8 proc. Indeksy nadal zwyżkowały, w Paryżu o ponad 1 proc. a we Frankfurcie o 0,75 proc. Za nimi podążał też nasz WIG20. Prym na naszym kontynencie wiodły jednak Ateny, gdzie zwyżka sięgała 5 proc. O ponad 2 proc. rósł też moskiewski RTS.

Przełomowym momentem miała być w piątek publikacja informacji o sytuacji na amerykańskim rynku pracy. I rzeczywiście dane były zaskakująco dobre. Spodziewano się wzrostu stopy bezrobocia do 8,2 proc. tymczasem zmniejszyła się ona do 7,8 proc. We wrześniu powstało 114 tys. miejsc pracy w sektorze pozarolniczym. To nieco więcej niż oczekiwano i zdecydowanie mniej niż przed miesiącem. Ale dane sierpniowe skorygowano w górę z 92 do 142 tys.

Te informacje poprawiły nastroje na giełdach. CAC40 rósł o ponad 1,5 proc., a DAX zyskiwał ponad 1 proc. Także na naszym rynku zwyżka uległa przyspieszeniu. Handel na Wall Street zaczął się umiarkowanie optymistycznie. Indeksy szły w górę po 0,5 proc.

Na półtorej godziny przed końcem sesji WIG20 rósł o 1,3 proc., WIG o 1,1 proc., a mWIG40 i sWIG80 po 0,9 proc.

Roman Przasnyski