W czwartek rano euro wyceniano na 4,15 zł, dolara na 3,22 zł, a szwajcarskiego franka na 3,43 zł.

"Na rodzimym rynku walutowym, podobnie jak to miało miejsce w przypadku pary euro-dolara, przez większość czwartkowych notowań trwało wyczekiwanie na doniesienia z Hiszpanii, gdzie rząd Mariano Rajoya miał zaprezentować projekt budżetu na 2013 rok, zawierający propozycje nowych reform gospodarczych" - wskazał analityk X-Trade Brokers Marcin Kiepas.

Dodał, że na notowania złotego w znikomym stopniu wpłynęły informacje o cięciu stóp procentowych w Czechach czy słabe dane makroekonomiczne z USA.

Departament Handlu USA w końcowym wyliczeniu poinformował w czwartek, że PKB tego kraju wzrósł w drugim kwartale br. o 1,3 proc. w ujęciu zanualizowanym. Tymczasem analitycy spodziewali się wzrostu o 1,7 proc., czyli wzrostu o jakim mówiły wcześniejsze wyliczenia.

"Zaskakująco słabe dane napłynęły (...) z amerykańskiej gospodarki. Ostateczny odczyt PKB za drugi kwartał wyniósł jedynie 1,3 proc. To pokazuje, że ostatnia decyzja Rezerwy Federalnej odnośnie zainicjowania programu QE (czyli poluzowania polityki pieniężnej - PAP) była słuszna. Tylko, że (...) rynek będzie chciał poszerzenia tego programu w grudniu" - ocenił główny analityk walutowy DM BOŚ Marek Rogalski.