Poniedziałkowa sesja na europejskich parkietach miała wyjątkowo spokojny przebieg. Tak niewielkich zmian indeksów nie widzieliśmy od dawna. We wtorek może być bardziej nerwowo. Co prawda mało kto zakłada, że w środę niemiecki Trybunał Konstytucyjny wyda werdykt podważający zasady europejskiego paktu fiskalnego i Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, ale nie można wykluczyć, że sędziowie dopatrzą się w obu przypadkach elementów niezgodnych z konstytucją.

Wyroku śmierci na obu przedsięwzięciach obawiać się nie należy, jednak konieczność modyfikacji odsuwałaby w czasie ich start. Taki scenariusz nie byłby dobry ani dla rynków, ani z punktu widzenia przezwyciężania europejskiego kryzysu. I ten niepokój może być dziś na giełdach naszego kontynentu widoczny bardziej, niż dzień wcześniej.

Bykom nie będą też sprzyjały ostateczne wyniki poniedziałkowej sesji na Wall Street. Skala spadku nie była znacząca, bowiem Dow Jones stracił 0,4 proc., a S&P500 zniżkował o 0,6 proc., ale co najmniej dwa elementy mogą oddziaływać negatywnie na nastroje. Po pierwsze, do czasu zakończenia handlu w Europie, nowojorskie indeksy trzymały się poziomów neutralnych. Spadek nastąpił pod koniec amerykańskiego dnia i był na tyle zdecydowany i konsekwentny, że trudno będzie go zignorować. Po drugie, w ciągu dnia S&P500 po raz kolejny wzniósł się na nowy szczyt, a reakcją na to była kontra niedźwiedzi. Może to świadczyć o tym, że wyskok z końca ubiegłego tygodnia zachęcił do realizacji zysków. Żadnych nowych impulsów ze strony gospodarki bowiem nie było.

Pod znakiem przewagi spadków toczył się dziś handel na giełdach azjatyckich. Nikkei tracił 0,7 proc. Indeksy w Szanghaju zniżkowały po około 1 proc. Nieznacznie w dół szły rano kontrakty na amerykańskie i europejskie indeksy.

Przełomowych dla rynku akcji informacji makroekonomicznych dziś nie będzie. Inwestorzy chwilowo nie zwracają uwagi na wieści płynące z kolejnej wycieczki trojki do Grecji. Podobno wnioski z niej nie są optymistyczne. Trwają też polityczne rozmowy na najwyższym szczeblu. Dziś ma dojść do spotkania premiera Grecji z szefem EBC.
Nasz parkiet, a w szczególności WIG20, wczoraj znów wyszedł przed szereg. Nie licząc indeksu w Atenach, był najmocniejszym wskaźnikiem na świecie. Może to budzić obawy byków, szczególnie jeśli chodzi o pierwsze godziny handlu. Warto jednak przypomnieć, że ostatnimi czasy indeks naszych blue chips miewał zadziwiającą zdolność trafnego "przewidywania" krótkoterminowych ruchów na bardziej rozwiniętych parkietach. Nie można wykluczyć, że będzie tak i tym razem.

Roman Przasnyski