Czwartek nie był dobrym dniem dla posiadaczy akcji. Giełdy w Polsce i na całym świecie zakończyły sesję na minusach. W kraju nad Wisłą nie tylko to okazało się złą informacją. Prawdziwy cios nadszedł o godz. 10:00. Opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny dane o polskim PKB w II kwartale tego roku wskazały na wzrost o 2,4 proc.r/r, czyli znacznie poniżej prognozowanych 2,9 proc. r/r.

Na reakcje nie trzeba było długo czekać. Polska waluta zaczęła tracić do najważniejszych walut, a za nią cofać zaczął się także WIG20. Podobnie było z mWIG40, który odnotował spadek o 0,48 proc. i sWIG80, który spadł o 0,60 proc. W Niemczech spadek głównego indeksu był jeszcze większy. DAX obniżył swoją wartość o 1,60 proc. Trochę lepiej zachowywał się francuski CAC40 ( - 1,02 proc.) i angielski FTSE ( - 0,40 proc.). 

Piątek to dzień bogaty w dane makro i spotkanie w Jackson Hole, na którego efekty czeka większość inwestorów i analityków. Ben Bernanke od początku tygodnia jest określany jak wyrocznia, dzięki której będziemy obserwować euforię albo kolejne rozczarowanie na rynku akcji. Oczekiwania związane z luzowaniem polityki fiskalnej mogą okazać się płonne w stosunku do samego efektu. 

Na drugi plan schodzą więc dane, które mogą okazać się ważnym elementem piątkowego dnia na giełdach. Najważniejsze to dane o produkcji przemysłowej w Japonii (prognoza 1,8 proc. m/m, poprzed. 0,4 proc. m/m). Sprzedaż detaliczna w Niemczech (2,9 proc. r/r. prognoza 0,5 proc r/r.). Strefa euro opublikuje dane o bezrobociu, które w poprzednim odczycie wyniosło 11,2 proc. przewidywana wartość to 11,3 proc. Z USA poznamy dane o wysokości Indeksu Chicago PMI w sierpniu ( poprzednio 53,7 pkt.) i Indeks Uniwersytetu Michigan, oczekiwana wartość 73,6 pkt. poprzednio 72,3 pkt. I to, na co wszyscy czekają, o 16:00 polskiego czasu wystąpi szef Fed, Ben Bernanke. To po jego wypowiedzi dowiemy się czy oczekiwania inwestorów spodziewających się trzeciego programu luzowania polityki pieniężnej nie są na wyrost.

Michał Chudy