Od kilku dni sentyment na rynkach jest wyraźnie słabszy. Im bliżej do piątkowego przemówienia Bena Bernanke w Jackson Hole, tym bardziej rosną wątpliwości, czy inwestorzy usłyszą w nim zapowiedź QE3. Można powiedzieć, że sytuacja jest patowa - Fed nie zawaha się przed QE3 jeśli perspektywy gospodarcze pogorszą się i rynki zagrają pod ich poprawę po akcji Fed. Ale z drugiej strony jeśli Fed uzna, że perspektywy nie są najgorsze, rynki zagrają pod ich pogorszenie bez QE3. Paradoks sytuacji polega na tym, że rynki potrzebują słabych danych do wzrostu, bo przybliżają one dodruk dolarów. Natomiast publikowane dane jakby wyczuły powagę sytuacji i odnalazły chwiejną równowagę, na czym traci dynamika zachowań indeksów.

Podział w Europie zdaje się być coraz wyraźniejszy - DAX i FTSE wciąż trzymają fason, indeksy w Paryżu czy Madrycie szukają już wsparcia, w Moskwie i Warszawie zanurkowały wczoraj najgłębiej. Ale to WIG20 jest już najniżej od trzech tygodni i jest tym samym jednym z najsłabszych indeksów na kontynencie.
W Amerykach podział jest podobny. S&P zdołał wyjść na plus (0,1 proc.), a na drugim biegunie jest Bovespa, która straciła wczoraj 1,8 proc. i podobnie jak WIG20 jest najniżej od trzech tygodni. Słabość wybranych rynków wschodzących jest uderzająca, zwłaszcza tych, których gospodarki radziły sobie ostatnio relatywnie dobrze z globalnym spowolnieniem. 

Rynki azjatyckie wolne są od podobnych dylematów. W czwartek rano Nikkei tracił 0,9 proc. na kwadrans przed końcem sesji po informacji o spadku sprzedaży detalicznej o 0,8 proc. w lipcu (oczekiwano spadku o 0,1 proc.). Kospi tracił w tym czasie 1 proc. ponieważ indeks nastrojów producentów mierzony przez bank centralny pozostaje na recesyjnym poziomie. Na godzinę przed końcem notowań Hang Seng tracił 1,14 proc., indeks giełdy w Australii 0,8 proc., w Szanghaju 0,4 proc. - dla większości inwestorów w Azji perspektywy gospodarcze były dziś oczywiste.

Europa zapewne wykaże większą różnorodność zachowań, ale warto obserwować, czy zaznaczony na wczorajszej sesji (ale i wcześniej) podział na rynki różnej kategorii nie utrwali się. Dla nas lokalne znaczenie będzie miała publikacja GUS dotycząca PKB za II kwartał. Może to dziwna rada, ale radziłbym nie skupiać się na tej publikacji i komentarzach wokół - dla inwestorów liczy się I kwartał przyszłego roku. Reszta to... przeszłość. Natomiast pewne znaczenie dla globalnych nastrojów będzie miała włoska aukcja obligacji o wartości 6,5 mld EUR. Będzie swojego rodzaju barometrem przekonań inwestorów co do ostatecznej decyzji ECB. Wiadomo wprawdzie, jakie jest stanowisko Mario Draghiego, ale nie wiadomo, czy przekona do swojego pomysłu adwersarzy z Bundesbanku.

Emil Szweda