Nie zapominajmy jednak, że kluczowe będzie dopiero stanowisko Berlina, które poznamy po piątkowym spotkaniu Merkel-Samaras. Mamy jednak coraz więcej przesłanek, iż Niemcy byliby w stanie nieco złagodzić swoje stanowisko. Z kolei wieczorem o godz. 20:00 poznamy zapiski z ostatniego posiedzenia FED, które raczej mogą rozczarować tych, którzy liczą na to, iż bank centralny zdecyduje się na dodatkową rundę luzowania pieniężnego już we wrześniu.

Od kilku dni piszę, iż niemiecki opór ws. Grecji ma na celu tylko wypracowanie jak najlepszej pozycji wyjściowej przed ustaleniem kompromisowych rozwiązań. Berlin ma świadomość, iż nie może grać solo, w sytuacji, kiedy inne kraje strefy euro byłyby bardziej skłonne dać nieco ustępstw Grekom, powołując się chociażby na ostatni casus Hiszpanii. Kilka wypowiedzi jakie pojawiły się wczoraj, potwierdzałoby tą tezę. Zastępca szefa frakcji CDU/CSU w Bundestagu, niejaki Michael Meister nie wykluczył zgody na „drobne ustępstwa”, gdyż celem samym w sobie powinno być „utrzymanie Grecji w unii walutowej”.

Niemniej dodał, iż wiele będzie zależeć od woli samych Greków do kontynuacji trudnych reform i raportów, jakie przedstawią eksperci Troiki. Zdaniem Meistera potencjalne ustępstwa nie będą oznaczać zgody na zwiększenie dotychczasowej pomocy (spekuluje się, iż tzw. trzeci bailout mógłby wynieść około 20 mld EUR, chociaż Grecy uparcie twierdzą, iż chodzi im o czas, a nie o dodatkowe pieniądze), a „korekty w obecnych ramach finansowych”. W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik frakcji CDU/CSU, Norbert Barthle – jego zdaniem możliwe jest „regulowanie poszczególnych małych śrubek”, jak chociażby wysokości odsetek płaconych od pożyczek w ramach bailoutu (chociaż tutaj istnieje duże ryzyko, iż analogiczną operację trzeba by wykonać dla pozostałych krajów, które skorzystały z bailoutów). Co ciekawe zbliżoną linię utrzymał też szef koalicyjnego FDP w Nadrenii Północnej-Westfalii, niejaki Christian Lindner.

Jego zdaniem trzeba zapobiec wyjściu Grecji ze strefy euro i tym samym „w razie konieczności można by się zgodzić na niewielką zwłokę” w programie oszczędnościowym. Oczywiście, żeby było jasne – to tylko kilka wypowiedzi polityków spoza „pierwszej ligi”. Minister finansów Wolfgang Schauble powtórzył swoją mantrę, iż „nie można wrzucać pieniędzy do beczki bez dna”. Tyle, że można odnieść wrażenie, iż Niemcy będą skłonni pójść na pewne ustępstwa. Jakie, to zobaczymy, ale wielokrotnie już powtarzałem, iż dyplomacja nieraz jest prawdziwą sztuką innego opisywania rzeczywistości… Zastanówmy się przez chwilę – czy Niemcom jest na rękę ewentualne wyjście Grecji ze strefy euro w najbliższych miesiącach?

To dodatkowe problemy w sytuacji, kiedy największą bolączką Eurolandu jest Hiszpania i cała uwaga będzie skoncentrowana na potencjalnych działaniach w kooperacji z ECB. Nie zapominajmy też, iż na jesieni 2013 r. mamy wybory do Bundestagu i potencjalny chaos w Europie (nikt nie jest w stanie przecież w pełni ocenić skutków Grexitu, a zapewnienia o kontrolowanym wyjściu są dyplomatyczną farsą), który jeszcze bardziej zaszkodziłby niemieckiej gospodarce, mógłby okazać się kluczowym czynnikiem, który zdecydowałby o przegranej Angeli Merkel i jej koalicji CDU/CSU.

EUR/USD – Będzie test rejonu 1,2540-90
Poza wymienionym już spotkaniem Juncker-Samaras, które jest zaplanowane na godz. 18:00, kluczowym wydarzeniem będzie też publikacja zapisków z ostatniego posiedzenia FED z 31.07/01.08. We wczorajszym raporcie popołudniowym zwróciłem uwagę, iż oczekiwania, że Rezerwa Federalna zdecyduje się na QE3 podczas posiedzenia 12-13 września, są pozbawione mocnych podstaw. Bardziej realnym terminem staje się zima 2012/13. Tym samym nie oczekujmy wiele po dzisiejszych zapiskach – raczej liczmy się z tym, że staną się pretekstem do korekty. Analiza techniczna nie wyklucza jednak, iż wcześniej uda nam się przetestować okolice 1,2540, które są dolnym ograniczeniem ważnej strefy 1,2540-90. Mocne wsparcie to z kolei rejon 1,2430-65.

AUD/USD – Jak Deutsche Bank straszy recesją, to AUD wraca do spadków
Wczorajsza zwyżka notowań dolara australijskiego, która była odreagowaniem po publikacji zapisków z posiedzenia Banku Australii z 7 sierpnia, które wbrew obawom rynku nie wsparły spekulacji nt. potencjalnych interwencji mających przeciwdziałać nadmiernej sile waluty, została szybko skasowana. Zaszkodziło kilka kwestii.

Pierwsza to słabe dane z Japonii, które pokazały nieoczekiwanie duży wzrost deficytu w handlu zagranicznym w lipcu, spowodowany dramatycznym spadkiem dynamiki eksportu (o 8,1 proc. r/r), które są kolejnym dowodem na pogarszającą się sytuację gospodarczą w Azji. Ważniejszy okazał się jednak wątek chiński – to mocne słowa wiceprezesa Banku Japonii, który ostrzegł przed ryzykiem pęknięcia potężnej bańki na rynku nieruchomości w Chinach (teoretycznie to nic nowego, ale ważne jest to, kto to mówi), ale i też informacje nt. rekordowym wolumenie transakcji reverse-repo (wczoraj 220 mld CNY), które zdaniem tamtejszych obserwatorów zmniejszają prawdopodobieństwo szybkiego cięcia stopy rezerw obowiązkowych dla banków. A więc Ludowy Bank Chin nadal pozostanie bierny na sygnały spowolnienia. Tymczasem już jutro w nocy (godz. 4:30) poznamy sierpniowe wyliczenia HSBC/Markit nt. indeksu PMI dla przemysłu.Czy uda się utrzymać wartość 49,3 pkt. z lipca. Wątpliwe…

Niemniej głównym wątkiem, który zaszkodził w ostatnich godzinach notowaniom dolara australijskiego, był dość pesymistyczny raport Deutsche Banku przestrzegający przez ryzykiem wystąpienia recesji w tamtejszej gospodarce w przyszłym roku. Jednym z powodów miałyby być spadające ceny rudy żelaza i węgla, których to Australia jest eksporterem.

Z technicznego punktu widzenia AUD/USD jest w kluczowym punkcie. Z jednej strony nadal próbuje się bronić przez dolne ograniczenie kanału wzrostowego, w którym poruszał się przez ponad 2 miesiące, ale z drugiej coraz bardziej widoczna jest presja spadkowa. Widać, że decydującym czynnikiem mogą okazać się wspomniane już dane z Chin jutro o 4:30 (jeżeli rozczarują), ale i też zaplanowane na piątek o 1:30 wystąpienie szefa Banku Australii przed gospodarczą komisją parlamentu (niewykluczone, że wrócą tutaj obawy związane z ryzykiem spowolnienia gospodarki i ewentualnych ruchów ze strony RBA, w tym cięcia stóp procentowych).

Marek Rogalski