Poniedziałek przyniósł przedłużenie korekty spadkowej na giełdach naszego regionu i jej nieśmiałe rozpoczęcie na rynkach zachodnich. Wall Street rozpoczęła w podobnym duchu, ale do końca dnia indeksy zdołały odrobić początkowe straty

Zachowanie Wall Street, które może być odebrane jako korekta w biegu, a więc przejaw siły rynku, dodało animuszu inwestorom w Azji. Zwłaszcza, że według nieoficjalnych informacji Bank Ludowy Chin przeprowadził operacje repo z bankami komercyjnymi na rekordową kwotę 220 mln juanów (34,6 mld USD). Operacje repo polegają na skupie aktywów od banków komercyjnych z prawem ich ponownej odsprzedaży właścicielom. Jest to forma zasilania systemu bankowego świeżymi strumieniami pieniędzy. Dodatkowo lokalna gazeta nie podając źródła poinformowała, że Chiny zamierzają jeszcze w tym roku wdrożyć program mający na celu pobudzenie wydatków konsumenckich przy pomocy kredytów bankowych.

Jest to oczywiście woda na młyn inwestorów. Indeks giełdy w Szanghaju zyskiwał 0,8 proc. na trzy kwadranse przed końcem notowań, ale w Hong Kongu tracił 0,4 proc. (po wzroście na początku dnia). Z kolei Kospi i Nikkei straciły po 0,2 proc., także oddając wcześniejsze zwyżki.

Ten nieudany finisz giełd azjatyckich może podciąć skrzydła inwestorom w Europie, gdzie - za sprawą dobrej postawy Wall Street - nie można wykluczyć wzrostów na otwarcie dnia. Jednak do końca sesji jedynym czynnikiem zdolnym podtrzymać nastroje mogą być oczekiwania na dane z USA dotyczące sprzedaży domów na wtórnym i pierwotnym rynku (napłyną w środę i czwartek) oraz dalsze sygnały z ECB lub od niemieckich polityków, dotyczące domniemanego skupu obligacji skarbowych przez bank centralny. Ponieważ rynki od dłuższego czasu ogrywają już ten scenariusz, wymienione czynniki mogą okazać się za słabe, by podtrzymać dobrą passę na zachodnich rynkach.

W przypadku WIG20 korektę mamy już w pełni, wskaźniki techniczne (RSI) zdążyły się schłodzić przez dwie ostatnie spadkowe sesje. I choć na otwarciu możliwe jest odbicie (WIG20 spada wyraźnie szybciej niż rozwija się korekta na rynkach rozwiniętych), to na przeszkodzie stanie luka bessy, która pojawiła się na wykresie po wczorajszej sesji. Opór zlokalizowany jest więc blisko (2300 i 2311 pkt), ale jeszcze bliżej ewentualne wsparcie (szczyty z czerwca i lipca), indeks opiera się też o linię krótkoterminowego trendu wzrostowego rozpoczętego pod koniec lipca, nachylonego zbyt ostro, by trend mógł się dłużej utrzymać. Przełamanie - a tym grozi kolejny krok wstecz - może zepchnąć indeks na 2250 pkt.

Emil Szweda