Rynki akcji na świecie mają za sobą kolejny udany tydzień. Większość indeksów zyskała na wartości a z naprawdę ważnych żaden nie zanotował straty. Paliwem do wzrostów były głównie poprawne dane makro, które przygaszały obawy przed mocną recesją oraz stale obecne nadzieje na programy stymulujące ze strony największych banków centralnych. Naprawdę centrum sceny zajęła jednak Europa, która skupiła na sobie uwagę za sprawą powrotu na plan pierwszy Kanclerz Merkel. Szefowa niemieckiego rządu wsparła słownie euro deklaracją o pełnym zaangażowaniu Niemiec w walce o przetrwanie unii walutowej oraz poparciem dla działań Europejskiego Banku Centralnego. 

Naprawdę jednak rynki akcji rosły troszkę z rozpędu niesione na północ brakiem informacji, które negowałyby impulsy wzrostowe, jakie pojawiły się w ostatnich tygodniach. W sumie należy podkreślić, iż trwający już trzy miesiące trend wzrostowy – zwłaszcza na Wall Street – wszedł w fazę, w której zwyżka odbywa się przy niskim obrocie. Klasycznie odczytanie spadku aktywności jest ostrzeżeniem przed radykalnym zwrotem, którego wyzwolicielem będzie realizacja zysków. Patrząc na amerykański indeks S&P500 już teraz można powiedzieć, że ostatnie dwie sesje tygodnia przyniosły oznaki zadyszki strony popytowej, która nie potrafi znaleźć w sobie siły na przerzucenie średniej nad wiosenne maksima. Zasadnym jest również zadanie pytania, czy po mocnej zwyżce kupujących będzie stać na ustabilizowanie indeksu na nowych maksimach. Wydaje się to wątpliwie i należy liczyć z większą aktywnością podaży.

Również wyczekiwane przez rynki informacje o zmianach w polityce banków centralnych wydają się nie mieć niedawnej świeżości, bo niewiele jest już do uwzględnienia w cenach. Wall Street na nowych maksimach fal wzrostowych będzie w idealnym położeniu do sprzedawania faktów. Co ważniejsze, wraz z początkiem września na rynki wrócą pytania o zdolność Grecji do sprostania warunkom stawianym przez ratujących kraj przed bankructwem. Znane będą również decyzje niemieckiego sądu, który będzie musiał odnieść się do pytań o zgodność z konstytucją zobowiązań międzynarodowych, jakie podjął kraj przystępując do programów pomocowych w strefie euro. Stale, formalnie, nierozwiązany pozostaje problem hiszpańskich banków i skupu długu rządów w Rzymie i Madrycie. Rynki wyprzedzały pewne rozwiązania i zbliża się czas konfrontacji z faktami.

Metaforycznie rzecz ujmując po ciepłym i pełnym optymizmu lecie przychodzi jesień, która już teraz można powiedzieć przyniesie sporo zamieszania i powrót wątpliwości, jakie wstrząsały giełdami w II kwartale bieżącego roku. Jeśli nawet uda się rynkom zignorować brak zmian w polityce amerykańskiego banku centralnego – ostatnie dane makro wskazują, iż Fed może poczekać z trzecią rundą luzowania ilościowego – to zignorowanie przyszłości strefy euro będzie trudne. Mimo fali optymizmu żaden z problemów nie został finalnie rozwiązany i Europę czeka nowa fala negocjacji na temat strategii walki z drugą falą recesji, która w strefie euro jest już właściwie rzeczywistością a nie potencjalnym scenariuszem, jaki może mieć miejsce.

Adam Stańczak, analityk DM BOŚ