Miniony tydzień na rynku złotego zakończył się nieznacznym spadkiem wartości złotego wobec euro i franka (ok. -0,2%) oraz mocniejszą zniżką względem dolara amerykańskiego (ok. -1,1%). W dużej mierze możemy, jednak mówić tutaj o przejściu w fazę konsolidacji horyzontalnej, stabilizującej wyceny po prawie 3-tygodniowym okresie aprecjacji polskiej waluty, aniżeli o rozpoczęciu prawdziwej korekty. 

Powodów wyhamowania ostatniej zwyżki na złotym należy szukać zarówno wśród czynników lokalnych jak i na szerokim rynku. Na rynku krajowym byliśmy świadkami realizacji zysków z cen polskiego długu, gdzie instrumenty 5-letnie osiągnęły najniższy poziom oprocentowania w historii, a w przypadku 10-letnich obligacji naruszone zostały 6-letnie minima. W ciągu ostatnich tygodni to właśnie transfer zagranicznego kapitału w kierunku polskiego długu wyraźnie wspierał złotego na rynku, dlatego też aktualna realizacja zysków na tych instrumentach przyczynia się również do wygenerowania presji podażowej na notowaniach polskiej waluty.

Ponadto nastroje na szerokim rynku również nie przyczyniają się do wzrostu popytu na ryzykowniejsze aktywa, do koszyka których w dalszym ciągu zalicza się złoty. Inwestorzy wstrzymują się z dalszymi decyzjami wyczekując zapowiedzianych działań i interwencji ze strony EBC oraz FED. Dodatkowe niewiadome jest kiedy, i przede wszystkim czy, Hiszpania i Włochy wystąpią z oficjalną prośbą o pomoc do funduszu EFSF, co przyspieszyłoby najprawdopodobniej zawiązanie wspólnego programu interwencyjnego wraz z EBC. Aktualnie na rynku widoczna jest atmosfera wyczekiwania, przerywana co jakiś czas odbiegającymi od oczekiwań publikacjami makro (w minionym tygodniu uwaga inwestorów skupiła się na danych z Chin).

A gdzie w tym wszystkim uplasował się złoty? Polska waluta w ciągu ostatniego 1,5- miesiąca była jednym z beneficjentów (m.in. wraz z węgierskim forintem) wzrostu oczekiwań w zakresie potencjalnego rozwiązania problemów zadłużeniowych państw Strefy. Co ważniejsze, ruch aprecjacyjny odbywał się w większości w oderwaniu od notowań zwyczajowo ujemnie skorelowanego eurodolara, wskazując na wysoką wagę czynników lokalnych. Historyczna tendencja umocnienia złotego na w okresie czerwiec-sierpień została wsparta przez wzrostu dyferencjału stóp procentowych na linii Polska – Strefa Euro, oraz zakupami zagranicy na rynku polskiego długu. 

Tymczasem podejście w rejon kluczowego wsparcia na 4,00 EUR/PLN zbiegło się z korektą na notowaniach polskiego długu oraz powszechnymi oczekiwaniami rynku co do przyszłych cięć w zakresie stóp procentowych. Rynek kontraktów FRA’s (forward rate agreement) wskazuje, iż inwestorzy zabezpieczają się przez możliwością obniżenia kosztu kredytu nawet o 100 pb. w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Z uwagi na powyższe czynniki dalsze dynamiczne umocnienie polskiej waluty wydaje się obecnie mało prawdopodobne, a ewentualne naruszenie pełnego zakresu 4,00 EUR/PLN wymagać będzie wystąpienia nowych istotnych czynników ( najprawdopodobniej działań EBC). 

W trakcie dzisiejszej sesji na rynku krajowym opublikowany zostanie bilans płatniczy przygotowany przez NBP (godz. 14:00). Najważniejszą figurą składową będzie saldo rachunku bieżącego, gdzie spodziewany jest deficyt na poziomie -1450 mln EUR. Pomimo, iż dane te najprawdopodobniej nie wpłyną znacząco na notowania PLN warto zestawić je z ostatnimi wypowiedziami przedstawicieli agencji ratingowych, którzy ponownie punktowali znaczący deficyt w tym zakresie jako jedną z głównych barier ograniczających możliwość podniesienia ratingu dla Polski w przyszłości. W ciągu tygodnia najważniejszym odczytem fundamentalnym z rynku krajowego będzie wtorkowa publikacja inflacji w ujęciu CPI za lipiec.

Z rynkowego punktu widzenia rozpoczynający się tydzień przyniesie najpewniej nieznaczny spadek notowań złotego w oczekiwaniu na impulsy pochodzące z szerokiego rynku. Mało prawdopodobnym jest, aby polska waluta zdołała samodzielne przełamać oddalające się wsparcie na poziomie 4,00 EUR/PLN. Najbliższy tydzień powinien przynieść próbę obrony 4,10 EUR/PLN na rynku złotego oraz nieznaczny wzrost rentowności polskiego długu na rynku wtórnym.

Konrad Ryczko