Niskie obroty na WIG20 (417 mln) zniechęcają do większej aktywności. Zamknięcie w okolicach zera nie daje odpowiedzi i nie wskazuje wygranych i przegranych w walce o przejęcie inicjatywy i zapoczątkowanie dłuższego trendu. Wczorajsze zamknięcie giełdy w Warszawie nie wnosi nic nowego do oczekiwań inwestorów. Nieduże obroty i zakończenie notowań w pobliżu zamknięcia z poprzedniego dnia jest dowodem na brak obranego trendu i zdecydowanych działań na najbliższe sesje. Po kilku dniach wzrostów, przyszedł czas, w którym indeks przy małej zmienności będzie oczekiwał konkretnego impulsu. 

W Nowym Jorku było podobnie. Po wzrostach trwających 3 dni, przyszedł czas na małe ruchy czego dowodem jest zamknięcie w okolicach zera głównych indeksów (Dow Jones 0,05 proc. na plusie, S&P500 0,06 proc. na plusie). Taka sytuacja może potrwać do czasu konkretnych działań ze strony EBC i amerykańskiego Fed. Brak jakichkolwiek działań wprowadza niepewność i marazm wśród inwestorów. Oczekiwania jaki stawiają w stosunku do wspomnianych wyżej instytucji mogą być dobrym impulsem do wypracowania konkretnego ruchu na giełdach. 

W kalendarzu na dzisiaj ważne dane z Chin o sprzedaży detalicznej (prognoza 13,7 proc. r/r ostatecznie wyniosła 13,1 proc. r/r), produkcji przemysłowej w tym kraju ( prognoza 9,8 proc. r/r odczyt 9,2 proc. r/r.). O godzi 14:30 publikacja danych dotyczących wniosków o zasiłki dla bezrobotnych gdzie poprzednia wartość to 365 tys., natomiast spodziewana wynosi 370 tys.. Przed rozpoczęciem notowań w Europie poznaliśmy już dane z Nowej Zelandii i wzroście bezrobocia w tym kraju z 6,7 proc. do 6,8 proc. (spodziewano się spadku do poziomu 6,5b proc.) w drugim kwartale. Zamówienia na sprzęt  i maszyny w Japonii okazały się lepsze od poprzedniej wartości (5,6 proc m/m, poprz. -14,8 proc. m/m). 

Chiny opublikowały dane o produkcji przemysłowej, która spadła w lipcu do 9,2 proc. r/r z 9,5 proc. r/r przed miesiącem. Ekonomiści oczekiwali lekkiej poprawy koniunktury w lipcu i prognozowali wzrost produkcji o 9,8 proc. r/r. Przed czwartkową sesją poznaliśmy również inne ważne dane z chińskiej gospodarki – dynamikę sprzedaży detalicznej (spadek do 13,1 proc. r/r z 13,7 proc. r/r przed miesiącem) oraz informacje o zmianach cen. Inflacja konsumentów, mimo niedawnej podwyżki cen prądu dla najzamożniejszych gospodarstw, spadła w lipcu do najniższego poziomu od 30 miesięcy (1,8 proc. r/r). Z kolei inflacja producentów od kilku miesięcy notuje ujemną dynamikę (w lipcu -2,9 proc. r/r), a dla porównania jeszcze przed rokiem poruszała się w okolicy 6 proc. r/r. 

Tak istotny spadek cen producentów z pewnością pomoże chińskim firmom uchronić się przed gwałtownym obniżaniem marż, stąd po części może wynikać lekka poprawa nastrojów zobrazowana ostatnim wzrostem wskaźnika PMI dla chińskiego przemysłu. Spoglądając całościowo na chińską gospodarkę widać, że podobnie jak na całym świecie konsumenci i przedsiębiorstwa bardzo ostrożnie gospodarują budżetem. Dzięki spadkowi inflacji Ludowy Bank Chin ma jeszcze sporą przestrzeń do łagodzenia polityki pieniężnej poprzez obniżki stóp procentowych, natomiast uruchomiony ponownie przez chiński rząd program inwestycyjny oddala realizację długoterminowego celu zamiany modelu gospodarki z opartej o eksport i przemysł ciężki na bazującą na popycie wewnętrznym.

Michał Chudy