Dwudniowy rajd byków na Wall Street, pobudzonych do działania tym razem nie przez Fed, ale Europejski Bank Centralny, dogorywał już w poniedziałek, gdy indeksy zaliczyły symboliczne spadki. Ostatecznie zakończył się we wtorek, gdy Dow Jones i S&P500 zniżkowały po 0,4-0,5 proc., a działo się to mimo lepszych danych z amerykańskiej gospodarki.

Takie zachowanie można wyjaśnić na dwa sposoby. Pierwszy to realizacja zysków po silnych wzrostach. Drugi to rosnąca świadomość, że Fed nie zdecyduje się w sierpniu na żadne konkretne działania, a EBC, wbrew stanowczym deklaracjom, zbyt wiele zrobić nie może. Ponadto, o ile w przypadku Fed można mówić o pobudzaniu gospodarki, to posunięcia EBC będą nakierowane na ratowanie strefy euro przed niesłabnącym kryzysem. A europejska gospodarka potrzebuje przede wszystkim bodźca do wzrostu, bo bez poprawy koniunktury o wyjście z kryzysu zadłużenia będzie trudno.

EBC może zdecydować się na wznowienie skupu obligacji państw znajdujących się w najtrudniejszym położeniu, jednak musi się liczyć z niemiecką niechęcią do takiego rozwiązania. Pieniądze z tanich pożyczek dla banków w ramach LTRO w większości nie trafiają tam, gdzie powinny. Nie jest więc wykluczone, że EBC po raz kolejny obniży stopy procentowe, co być może zadowoli giełdy, uspokoi sytuację na rynku długu i przynajmniej formalnie przyczyni się do pobudzenia gospodarki. Takie rozwiązanie sprawiłoby, że wilk byłby syty, owca cała, a giełdowe byki nie miałyby powodów do zmartwienia. Amerykanom mogłoby wystarczyć wyraźne złagodzenie stanowiska Fed wobec kolejnej rundy ilościowego luzowania.

Na giełdach europejskich zwątpienie w skuteczność ewentualnych działań banków centralnych pojawiło się wyraźnie dopiero we wtorek. Szczególnie silnie było widoczne w Paryżu i Londynie, gdzie indeksy straciły po 0,9 proc. We Frankfurcie wskaźnik przed przeceną się obronił, zniżkując jedynie symbolicznie. Nasz rynek przez większą część dnia zachowywał się gorzej niż główne parkiety, jednak dzięki zrywowi na fixingu WIG20 wyszedł niemal na bohatera. Dziś byki będą musiały swój wyczyn potwierdzić. 

Nie będzie to łatwe, bo dostaną mnóstwo informacji, które mogą nie być optymistyczne. Nieznacznie rozczarowały wskaźniki aktywności przemysłu w Chinach. Oczekuje się wyraźnego spadku analogicznych indeksów dla strefy euro oraz Wielkiej Brytanii i Polski. Te zaniżone oczekiwania dają nadzieję na pozytywne zaskoczenia, które mogłyby sprzyjać bykom. Nie zmieni to jednak faktycznego obrazu globalnej gospodarki, dotkniętej spowolnieniem. Po południu nastroje zdominowane będą przez informacje zza oceanu. Poznamy szacunkową zmianę liczby miejsc pracy, gdzie oczekuje się pogorszenia sytuacji oraz wskaźnik ISM dla przemysłu, w przypadku którego spodziewany jest powrót powyżej 50 punktów.

Roman Przasnyski