Również giełdy amerykańskie nie wystraszyły się spadku wartości akcji Starbucks’a o ponad 9% oraz akcji Facebook’a, którego akcje spadły o 17%. Nawet słaby 1.5% wzrost amerykańskiego PKB w II kwartale nie przerwał fali zakupów. Rynki akcji w Stanach ostatni dzień tygodnia zakończyły na imponujących wzrostach: S&P 500 wzrósł +1.91% a NASDAQ +2.24%.

Przez rynek walutowy przeszła fala optymizmu i akceptacji ryzyka. Niewątpliwymi „zwycięzcami” dnia były dolar nowozelandzki i australijski, a nieco bliższy nam EURUSD poszybował do poziomu 1.2390, kończąc notowania na poziomie 1.2320. Na fali nastawienia „risk on” umocnił się również polski złoty. Kurs EURPLN zakończył tydzień na poziomie 4.12, CHFPLN 3.43, a USDPLN 3.34.

Podsumowując wydarzenia zeszłego tygodnia, rynek naprawdę jest spragniony konkretnych rozwiązań ze strony polityków europejskich, jeżeli czwartkowa interwencja słowna Mario Draghi’ego wystarczyła, aby pchnąć rynki w kierunku nastawienia „risk on”. Pozytywnym jest fakt, że wypowiedzi Draghi’ego zostały w piątek wzmocnione wspólnymi deklaracjami Merkel i Holland’a. Działania ECB bez politycznego wsparcia po stronie fiskalnej nie mają przecież żadnych szans powodzenia. Cóż, pozostaje nam wszystkim poczekać teraz na czyny.

A czekać nie będziemy długo. W tym tygodniu przed nami środowe spotkanie amerykańskiego FOMC oraz czwartkowe spotkanie BoE oraz EBC. W przypadku FOMC oraz BoE Saxobank nie prognozuje żadnych rewolucyjnych zmian polityki monetarnej. Natomiast spektrum oczekiwanych rozwiązań, szczególnie w przypadku EBC, jest dosyć szerokie. Ale generalne pytania pozostają bez zmian: czy EBC uruchomi proces drukowania pieniądza, czy jeszcze nie? Czy kryzys zaufania i wypłacalności można naprawiać dodatkową płynnością? Osobiście obawiam się, że te pytania nadal pozostaną bez odpowiedzi ze strony europejskich decydentów…

Maciej Jędrzejak