Nienajlepiej dla posiadaczy akcji zaczęła się środowa sesja na warszawskim parkiecie i niezbyt imponując było jej zakończenie. Po raz kolejny WIG20 nie pokonał 2270 punktów. Na otwarciu tracił zaledwie 0,1 proc. W trakcie pierwszej godziny handlu niedźwiedzie dały wyraźnie znać o swojej obecności. Udało się im sprowadzić wskaźnik naszych największych spółek w okolice 2250 punktów, czyli 0,8 proc. poniżej wtorkowego zamknięcia. Na więcej sił im nie starczyło i popyt przystąpił do kontrofensywy. Nie zakończyła się ona jednak sukcesem i WIG20 nie wyszedł na plus, choć niewiele do tego brakowało. 

Największą przeszkodę dla byków stanowiły zniżkujące akcje banków i spółek energetycznych. Walory Pekao i PKO traciły po ponad 1 proc. Początkowo o niemal 2 proc. w dół szły papiery Banku Handlowego, jednak w ciągu dnia zdecydowanie zmniejszyły skalę spadku. Po więcej niż 1 proc. zniżkowały też akcje Tauronu i PGE. Liderami wzrostów były zaś zwyżkujące po ponad 2 proc. papiery Kernela, JSW i PKN Orlen. Na szerokim rynku największe emocje wzbudzały spadające o ponad 15 proc. akcje IDM i Bomi. Pogłoski o planach nacjonalizacji części spółek budowlanych, realizujących ważne projekty infrastrukturalne wywindowały dołujący kurs akcji PBG o 15 proc.
Bardzo dobre nastroje, panujące w poprzednich dniach na głównych parkietach europejskich, w środę wyraźnie się popsuły.

Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zaczęły dzień od spadków po 0,2-0,3 proc. Jednak szybko do głosu doszła podaż. W odróżnieniu od zachowania naszego rynku, była ona bardzo konsekwentna. Niedźwiedzie ani na moment nie zdejmowały nogi z gazu i wciąż spychały wskaźniki na coraz niższe poziomy. Spektakularnych efektów nie osiągnęły, ale spadki po 0,7 proc. przed czwartkowym posiedzeniem Europejskiego Banku Centralnego, po którym niemal powszechnie oczekuje się obniżenia stóp procentowych, to już coś.

Dane makroekonomiczne optymizmem nie napawały, ale za to wzmacniały nadzieje na zdecydowane posunięcia EBC. Indeks aktywności gospodarczej w usługach strefy euro okazał się co prawda nieco lepszy niż oczekiwano, ale wciąż pozostaje głęboko poniżej 50 punktów. Poniżej tej bariery znalazł się też analogiczny wskaźnik dla Niemiec, rozczarowując inwestorów. Sprzedaż detaliczna w eurolandzie zwiększyła się w maju w porównaniu do kwietnia o 0,6 proc., jednak w stosunku do maja ubiegłego roku była niższa o 1,7 proc., a spodziewano się jej spadku o 0,7 proc. Ponadto wyraźnie w dół skorygowano dane kwietniowe. Gospodarka strefy euro zgodnie z oczekiwaniami skurczyła się w pierwszym kwartale o 0,1 proc.

Nadzieje na poprawę sytuacji wstąpiły w inwestorów z nową siłą pod koniec sesji. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie traciły już tylko po 0,3 proc. Wskaźnik naszych największych spółek zniżkował ostatecznie o 0,36 proc. WIG spadł o 0,37 proc., mWIG40 o 0,89 proc., a sWIG80 o 0,46 proc. Obroty wyniosły 573 mln zł.

Roman Przasnyski