Premierzy Włoch oraz Hiszpanii zgodnie twierdzą, że nie zamierzają tracić czasu w Brukseli i są przygotowani na ewentualne przedłużenie posiedzenia do końca weekendu, tak aby rynki w poniedziałek otrzymały konkretne postanowienia. O ile Mario Monti bardzo dosadnie twierdzi, że nie zamierza przybijać pieczątek pod gotowymi dokumentami, o tyle Mariano Rajoy był w tej kwestii nieco bardziej dyplomatyczny.

Zapał tych polityków studzi jednak zawsze twarda i niewzruszona Angela Merkel, która niczym „Żelazna Dama” miała powiedzieć : „Europa nie będzie dzieliła odpowiedzialności za wyemitowany dług tak długo, jak żyję”. Te słowa bardzo wyraźnie przedstawiają różnice w stanowiskach poszczególnych decydentów i nie dają wielkiego pola do manewru na zbliżającym się szczycie., a co więcej wpływa to na podtrzymanie rynkowego pesymizmu i uzasadnia jednocześnie obawy inwestorów, co do efektywności najbliższego posiedzenia. 

Tym samym środa jest kolejnym dniem, w którym euro traci na wartości w stosunku do amerykańskiej waluty. Para EURUSD przed południem oscyluje poniżej psychologicznego poziomu 1.2500 USD, a dokładnie jest to 1.2488 USD. Dzisiejszą sesje ta para walutowa otworzyła notując 1.2491 USD, natomiast minimum wynosi 1.2479 USD. Można zatem dostrzec lekką konsolidację związaną z wyczekiwaniem na wyniki europejskiego szczytu. Według mnie istnieje realna szansa na kontynuację osłabienia wspólnej waluty do końca tygodnia, gdzie po przebiciu dzisiejszego dołka otworzy się droga w kierunku wartości 1.2441 USD (spadek o kilkaset pipsów). 

Za powyższym, nieco sceptycznym, scenariuszem przemawia nie tylko brak jednomyślności polityków w sprawie kierunku, w jakim powinna zmierzać w najbliższym czasie Europa, ale również „niesforność” Grecji. W minioną sobotę nowy premier Aten Antonis Samaras zapowiedział, że jak tylko wyzdrowieje, odwiedzi Berlin, Paryż oraz Brukselę. Celem jego wizyty będzie negocjacja warunków międzynarodowej pomocy, a dokładniej jego gabinet zabiegać będzie o zgodę na złagodzenie polityki podatkowej, wstrzymanie redukcji zatrudnienia w sektorze publicznym i dalszych cięć płacowych. Dodatkowo jego rząd chce się domagać odsunięcia o dwa lata terminu realizacji restrykcyjnych przedsięwzięć oszczędnościowych.

Polski złoty ulega rynkowej sytuacji głównych walut i również dostrzec można spadek dynamiki zmian na parach złotówkowych. Mimo dobrych danych makroekonomicznych (stopa bezrobocia oraz dynamika sprzedaży detalicznej), o których pisałem we wczorajszym komentarzu, rodzima waluta traci dzisiaj nieco na wartości do euro. Para EURPLN tuż po 12.00 oscyluje nieco poniżej psychologicznego poziomu 4.2500 PLN. Dzisiejszy dzień otworzyła wartością 4.2467 PLN, a maksimum dzienne wynosi 4.2538 PLN, którego wybicie dałoby szansę na osiągnięcie wczorajszego szczytu 4.2538 PLN. Mimo niezłych publikacji w kalendarzu makroekonomicznym przyczyną utraty na wartości złotego jest z pewnością rosnąca awersja do ryzyka wśród inwestorów i spadek alokacji kapitału w rodzimą walutę będąca w koszyku instrumentów o zwiększonym ryzyku.

Adrian Mech