Nie jest to jedyna zła informacja, którą dyskontują azjatyccy inwestorzy. Chodzi także o obniżoną prognozę wzrostu amerykańskiego PKB - według Fed wyniesie on w tym roku 1,9 proc. Jeszcze w kwietniu bank rezerw federalnych obniżył ją do 2,4 proc. z 2,9 proc. wcześniej. Zatem zamiast ożywienia mamy w USA pełzający wzrost. Stąd nie dziwi decyzja Fed o przedłużeniu operacji Twist(konwertowania krótkoterminowych należności od rządu USA na długoterminowe) oraz zapowiedź przeprowadzenia QE3 w razie potrzeby (np. utrzymującej się słabości rynku pracy). Zapowiedzi użycia QE3 muszą się pojawiać w komunikatach Fed przez dłuższy czas, aby uspokoić inwestorów i menedżerów.

Indeksy amerykańskie zakończyły dzień na minusach ograniczając straty w końcówce sesji. Na dobrą sprawę Fed podjął takie decyzje, jakich od niego oczekiwano, a obniżona prognoza PKB współgra z ostatnimi - słabszymi od oczekiwań - danymi makro. Zatem przewidujący inwestorzy mieli decyzję Fed uwzględnioną w wycenach, natomiast problemem mógł być wcześniejszy rajd indeksów. Publikacja komunikatu Fed dawała idealny pretekst do realizacji zysków.

W Azji reakcja na komunikat Fed była różna. W Tokio inwestorzy najwyraźniej serio brali pod uwagę możliwość rozpoczęcia QE3, bo jego brak przekonał ich o możliwym osłabieniu jena, co pomogłoby eksporterom. Nikkei zyskiwał dziś 0,9 proc. na kwadrans przed końcem notowań. Był to jednak wyjątek. Po wstępnym odczycie PMI dla sektora przemysłu w Chinach, który wskazał m.in. na słabsze zamówienia w eksporcie, indeks giełdy w Szanghaju spadał o 1,6 proc. (na ponad godzinę przed końcem notowań), a w Hong Kongu o 0,8 proc. w tym samym czasie. Również 0,8 proc. tracił Kospi krótko przed zakończeniem sesji.

W Europie, gdzie coraz częściej słyszalne były głosy o możliwym letnim rajdzie indeksów, inwestorzy przypomną sobie zapewne, że nawet do irracjonalnych wzrostów potrzebne są jakieś preteksty, a stan gospodarki - zwłaszcza europejskiej - ich nie daje. Wstępne odczyty PMI dla sektora produkcji będą miały miejsce dziś rano także w Europie i będą miały zapewne silny wpływ na działania inwestorów. W trzech ostatnich miesiącach odczyty rozczarowały, co odcisnęło piętno na zachowaniu indeksów, trudno nastawiać się dziś na niespodziewanie dobre dane.

Emil Szweda