Agencja Moody's obniżyła wczoraj po południu rating dla Hiszpanii o trzy stopnie w dół pozostawiając go jednak na poziomie inwestycyjnym (o jeden stopień powyżej oceny spekulacyjnej, czy też - jak kto woli - śmieciowej). Równocześnie o dwa stopnie obniżyła też rating Cypru (ten ma klasyfikację spekulacyjną już od jakiegoś czasu). Decyzja Moody's nie jest może tak wielkim wydarzeniem (wcześniej w podobnym stopniu oceny zrewidował Fitch, a agencje ratingowe swoją drogą nie cieszą się ostatnio zbyt dużą estymą), ale raczej dobrym podsumowaniem tego, jak niewiele - w ostatecznym rozrachunku - znaczy dla rynków i obserwatorów obietnica pomocy finansowej dla hiszpańskich banków w kwocie - bagatela - 100 mld EUR.

To właśnie Moody's i słabsze dane o dynamice sprzedaży detalicznej w USA zadecydowały o słabszej końcówce w Europie i minusowym zamknięciu notowań na Wall Street, gdzie S&P stracił 0,7 proc. (choć w połowie sesji był na plusie. Przewaga podaży w końcówce notowań może być ostrzeżeniem przed dalszymi spadkami). Na inwestorów w Azji działały te same czynniki, plus dodatkowo obniżone prognozy PKB dla Chin przez Credit Suisse i Deutsche Bank. W efekcie Hang Seng i Shanghai Composite traciły po 0,8 proc. na pół godziny przed końcem notowań, Nikkei zakończył dzień spadkiem o 0,2 proc., natomiast Kospi wzrósł o 0,65 proc., po tym jak narodowy fundusz emerytalny zapowiedział, że zamierza wydać równowartość 5,7 mld USD na zakup akcji.

W Europie na takie wypowiedzi trudno liczyć. Inwestorzy będą przyglądać się wynikom aukcji włoskich obligacji. Włoski rząd planuje pozyskać 4,5 mld EUR (poniżej średniej z ostatnich przetargów) w tym 3 mld EUR z emisji papierów trzyletnich. Rentowność może przekroczyć 5 proc. wobec 3,9 proc. na aukcji w maju. Dodatkowo rząd wystawi na sprzedaż papiery siedmio- i ośmioletnie (na życzenie tzw. prime dealerów). Inwestorzy - także z rynków akcji - oczekiwać będą nie tylko informacji o rentownościach, ale również o popycie na włoskie papiery.

Sądzę, że ponieważ aukcja wzbudzała obawy już wcześniej, a inwestorzy będą wstrzemięźliwi w działaniach przed jej rozstrzygnięciem, to jakikolwiek sukces (np. popyt wyraźnie przewyższający podaż) może zostać zinterpretowany na korzyść inwestorów i doprowadzić do zwyżek indeksów w Europie w drugiej części dnia. Jednak nawet gdyby tak się stało, to perspektywa niedzielnych wyborów w Grecji i ich możliwych konsekwencji, nie pozwoli na zbyt agresywne działania.

WIG20 zaszedł w ostatnich dniach naprawdę wysoko (najwyżej od 2 maja) w krótkim czasie, dodatkowo przebijając się przez linię trendu spadkowego obecnego od połowy marca. Jednak na dziennym wykresie widać jak wskaźnik MACD rozszerza się zbyt szybko, co zwykle prowadzi do korekty zachowania indeksu. Ponadto trend spadkowy pozostawił po sobie mnóstwo lokalnych poziomów oporu (coraz niżej położonych szczytów) i każdy z nich może okazać się barierą nie do sforsowania.  Pierwszy z nich znajduje się na poziomie 2250 pkt.

Emil Szweda