Silna piątkowa przecena akcji za oceanem i mocne poniedziałkowe spadki na giełdach azjatyckich wywarły na naszych inwestorach negatywne wrażenie jedynie w pierwszych minutach handlu. Główne indeksy warszawskiego parkietu rozpoczęły dzień od spadku o około 0,3 proc. Po początkowym lekkim pogłębieniu skali zniżki, byki z impetem ruszyły do działania. Jeszcze przed upływem pierwszej godziny notowań WIG20 znalazł się nad kreską, a tuż przed południem dotarł do 2085 punktów, zyskując nieco ponad 0,7 proc.

W okolicach tego poziomu udało mu się utrzymać przez prawie dwie godziny. Później do głosu doszła jednak podaż. Niedźwiedziom na moment udało się nawet sprowadzić indeks blue chips poniżej poziomu piątkowego zamknięcia. Byki starały się bronić swoich zdobyczy, jednak pełnej kontroli nad rynkiem nie odzyskały już do końca sesji.

Nasz rynek należał do najsilniejszych na kontynencie. A sytuacja w Europie była wyjątkowo zróżnicowana. Na otwarciu wskaźnik w Paryżu zniżkował o 0,3 proc., ale DAX szedł w tym czasie w dół aż o 1,2 proc. W ciągu dnia różnica między nimi jeszcze bardziej się powiększyła. CAC40 szybko wyszedł nad kreskę i do końca dnia pozostawał wyraźnie na plusie.

W najlepszym momencie zyskiwał 1,2 proc. Skala zwyżki nieco stopniała dopiero pod koniec sesji. Tymczasem DAX ani przez moment nie zbliżył się do poziomu piątkowego zamknięcia. Przez chwilę zniżkował o prawie 1,5 proc. Poprawa zapoczątkowana w południe okazała się niewielka i nietrwała. W Londynie inwestorzy obchodzili Święto Bankowe.

Choć poniedziałek charakteryzował się niewielkimi wahaniami indeksów, były od tej zasady wyjątki. O prawie 3 proc. w górę szedł wskaźnik giełdy w Madrycie. O ponad 2 proc. rósł też wskaźnik w Sofii. We Włoszech zwyżka także sięgała niemal 2 proc. Na południu Europy nastąpiło rzeczywiście lekkie przejaśnienie. Nieznacznie zmniejszyła się stopa bezrobocia w Hiszpanii. Mimo wciąż istniejących zagrożeń, misja Unii Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego pozytywnie oceniła postępy Portugalii w wychodzeniu z kryzysu.

W gronie naszych największych spółek uwagę zwracał niemal 6 proc. wzrost notowań akcji Kernela oraz prawie 3 proc. zwyżki papierów Synthosu i TVN. Po prawie 2 proc. w dół szły walory Pekao i PGE. Nie brakowało emocji na szerokim rynku. Po złożeniu przez Hydrobudowę i PBG wniosków o upadłość akcje tych spółek traciły odpowiednio 10 i 13 proc. Nie brakowało jednak spadkowiczów, których akcje traciły po ponad 5 proc. 

Na półtorej godziny przed końcem sesji WIG20 zyskiwał 0,3 proc. Pozostałe wskaźniki były jednak głęboko pod kreską. WIG tracił 0,2 proc, ale indeksy małych i średnich spółek zniżkowały po ponad 1 proc.

Roman Przasnyski