Jeżeli kurs EUR/USD zakończy tydzień poniżej 1,26 będzie to silnym sygnałem sprzedaży i kontynuacji trendu spadkowego do po poziomu 1,20 (gdzie obecnie przebiega dolna linia kanału zarysowującego się od września ubiegłego roku). Obecnie najbliższy opór znajduje się przy poziomie 1,24. Dziś między godziną 9:00 a 10:00 poznamy ważne dane z Eurolandu, jeżeli ponownie okażą się one rozczarowujące, eurodolar pogłębi spadki. 

Ważne dane z Europy
Po serii coraz słabszych danych dotyczących koniunktury w największych gospodarkach Eurolandu, dziś decydujący wpływ na przebieg notowań będą miały odczyty indeksów PMI dla Niemiec, Francji i strefy euro w maju. Co prawda w pierwszym kwartale bieżącego roku, wspólny obszar walutowy uniknął recesji, odnotowując zerową dynamikę wzrostu gospodarczego, to jednak przynajmniej siedmiu z siedemnastu tworzących go państw ta sztuka nie udała się, a pozostałe z trudem osiągnęły dodatnią dynamikę PKB.

Przy spadającej produkcji przemysłowej oraz bardzo słabej sprzedaży detalicznej mało prawdopodobne wydaje się wyjście indeksów PMI zarówno dla usług jak i przemysłu w strefie euro powyżej kluczowego poziomu 50 pkt. Biorąc również pod uwagę, że kwietniowe odczyty uplasowały się na najniższych poziomach od wielu miesięcy. Regres w przemyśle i usługach powinien jednak wyhamować, a dzisiejsze odczyty uplasować powyżej poprzednich wartości. Gdyby jednak tak się nie stało, ponowny spadek wartości indeksów wywołałby pogorszenie sentymentu, osłabienie euro i dostarczyłby kolejnych argumentów przeciwko zbytniemu „zaciskaniu pasa”. 

Odczyty z Niemiec języczkiem u wagi
Wśród dzisiejszych odczytów, oprócz danych dla strefy euro, największą uwagę przykują wartości indeksów PMI dla Niemiec. To właśnie w sporej mierze dzięki gospodarce naszych zachodnich sąsiadów, strefie euro udało się uniknąć recesji. Niemcy bowiem w pierwszym kwartale odnotowały dynamikę PKB na poziomie 1,7 proc. r/r. Również z tego względu niemniejszy wpływ na rynkowy sentyment będzie miał odczyt indeksu instytutu Ifo w maju. Jego wartość wzrasta nieprzerwanie od sześciu miesięcy i znajduje się obecnie na najwyższym poziomie od lipca ubiegłego roku.

Dzięki temu zegar koniunktury w oparciu o składowe indeksu Ifo ponownie wskazuje na ożywienie gospodarcze. Niemniej jednak, w tym miesiącu seria wzrostów powinna zostać zatrzymana. Co prawda ocena obecnej sytuacji gospodarczej powinna pozostać na wysokim poziomie, jednak z powodu kolejnego zaognienia kryzysu zadłużeniowego w strefie euro, ocena przyszłych warunków prowadzenia biznesu prawdopodobnie pogorszy się. 

Dynamika zamówień w USA lekko wzrośnie
Po marcowym silnym spadku dynamiki zamówień na dobra trwałego użytku (z 1,9 do -3,9 proc. m/m), odnośnie wstępnego, kwietniowego odczytu konsensus rynkowy zakłada lekkie odbicie i wzrost zamówień o 0,5 proc. w ujęciu miesięcznym. W ostatnich miesiącach największy wpływ na te dane miała wartość zamówień na samoloty Boeinga. Biorąc pod uwagę, że w kwietniu zapotrzebowanie na samoloty ponownie spadło- do najniższego poziomu od roku- (4 sztuki w porównaniu z 53 w marcu i 237 w lutym) oraz ocierającą się o recesję strefę euro, dynamika zamówień na dobra trwałego użytku w kwietniu powinna ukształtować się na poziomie niewiele wyższym od zera.

Polska: Rośnie prawdopodobieństwo interwencji
Utrzymuje się podwyższona awersja do ryzyka, a przeceny na GPW i deprecjacja złotego idą w parze. Słabość złotego dobitnie podkreślają rosnące implikowana zmienność opcji oraz skośność strategii korytarzowej. Z kolei wysoka zmienność  historyczna  (w przypadku wskaźnika  obliczanego dla dwudziestu czterech godzin przewyższająca 100 - dzienną średnią o 5 punktów procentowych, czyli ponad dwa odchylenia standardowe) sugerują, że przy kolejnej fali deprecjacji złotego może dojść do interwencji. Kurs EUR/PLN rano zachowuje się stabilnie i znajduje się na poziomie 4,3670 - ważne opory usytuowane są w okolicach 4,40. Dziś poznamy protokół z posiedzenie RPP, ale złoty pozostawać będzie pod wpływem czynników globalnych. 

Szymon Zajkowski

Bartosz Sawicki