Euro na fali. Po wzroście o 1,5 proc. w mijającym tygodniu kurs wspólnej waluty względem dolara osiągnął w piątek 1,1677 dol., najwyższy poziom od stycznia 2015 r. Od początku roku euro podrożało już ponad 10 proc. Jego umocnienia nie był w stanie zatrzymać nawet komunikat wydany po czwartkowym posiedzeniu decydującej o kształcie polityki monetarnej w strefie euro Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego, w którym padło sformułowanie o możliwym zwiększeniu skali programu skupu aktywów (w jego ramach EBC nabywa każdego miesiąca obligacje o wartości 60 mld euro). Inwestorzy są przekonani, że działania banku centralnego będą zmierzały w kierunku wręcz przeciwnym, bo na rynku zaczyna brakować papierów dłużnych odpowiedniej jakości. I dlatego oceniają, że już we wrześniu Rada Prezesów rozpocznie dyskusje na temat ograniczenia skali skupu. A to oznaczać będzie mniej euro trafiających do nowego systemu, stąd gra na umocnienie. Wspólna waluta zyskuje nie tylko w odniesieniu do dolara – w stosunku do japońskiego jena i brytyjskiego funta podrożała w tym roku ponad 5 proc. Złoty dotychczas nie poddawał się tej tendencji, bo krajowa waluta korzysta na zmianie nastawienia globalnych inwestorów do rynków wschodzących i związanego z tym napływu kapitału. Od początku roku kurs euro wyrażony w złotych spadł 3,5 proc. Ale w piątek notowania wspólnej waluty poszły w górę niecały 1 proc., dochodząc do 4,25 zł.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Rekord po 17 latach. Choć hossa w USA trwa już ponad osiem lat, a od 2014 r. indeks S&P 500 regularnie ustanawia kolejne rekordy (ostatni padł w środę – 2473,83 pkt), to dopiero w mijającym tygodniu do najwyższego poziomu w historii wspiął się wskaźnik obrazujący poziom notowań spółek informatycznych znajdujących się w grupie 500 największych amerykańskich przedsiębiorstw giełdowych. W wyniku pęknięcia internetowej bańki w 2000 r. indeks S&P Information Technology spadł o 83 proc. w ciągu dwóch i pół roku. We środę zamknął sesję na poziomie 992,3 pkt, przekraczając maksimum sprzed 17 lat. Ale nie tylko na rynku amerykańskim spółki technologiczne radzą sobie w tym roku wyjątkowo dobrze. Regularnie rekordy poprawia także giełda w Korei Południowej – indeks Kospi (największy udział w nim mają akcje koncernu Samsung) zyskał w tym roku już 21 proc.

Olej palmowy coraz tańszy. Choć ceny większości surowców w tym roku wzrosły, to bessa dotknęła olej palmowy. Od ostatniej sesji zeszłego roku kurs na malezyjskiej giełdzie terminowej spadł o 20 proc. W tym tygodniu za tonę oleju trzeba było zapłacić 2580 ringittów (2,2 tys. zł), najmniej od sierpnia zeszłego roku. Powodem są wyższe od dotychczasowych oczekiwania odnośnie produkcji surowca, wytwarzanego przede wszystkim w Indonezji i Malezji, oraz umocnienie ringitta, które ogranicza popyt na olej ze strony importerów.