Sprzedaż detaliczna była w marcu realnie o 0,3 proc. mniejsza niż rok wcześniej – podał Główny Urząd Statystyczny. W ujęciu nominalnym – tu na wynik mają wpływ również podwyżki cen – był wzrost o 0,6 proc. Dane wypadły słabiej od oczekiwań analityków. Przewidywali oni w większości, że i bez efektów cenowych będzie niewielki wzrost. Mimo to w komentarzach na ogół nie widać oznak zmartwienia.
„Kluczowym czynnikiem oddziałującym na sprzedaż w marcu był efekt kalendarzowy – w ub.r. Wielkanoc wypadła w marcu z dodatkową niedzielą handlową, w tym roku w kwietniu. Przesunięcie to mocno obniżyło sprzedaż żywności, jednocześnie najpewniej będzie ją podbijać w kolejnym miesiącu” – ocenili ekonomiści banku PKO BP.
„Naszym zdaniem dane prezentują się całkiem nieźle i uważamy, że to konsensus był zbyt optymistyczny i nie doszacowano dostatecznie ujemnego efektu Wielkanocy (w zeszłym roku była w marcu, w tym w kwietniu) oraz mniejszej liczby niedziel handlowych niż przed rokiem. Ujemny odczyt był podyktowany spadkiem sprzedaży żywności, przy solidnych odczytach w innych kategoriach, zwłaszcza sprzedaży dóbr trwałych” – napisali w komentarzu analitycy Santander Bank Polska.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.