Powodów tej sytuacji jest kilka. Po pierwsze to efekt rządowego wsparcia w postaci tarcz, dzięki którym płynność finansowa przedsiębiorstw w Polsce została zabezpieczona. – Do tego dochodzi większa ostrożność po stronie firm we współpracy z kontrahentami. W efekcie pojawiło się mniej faktur z odroczonym terminem płatności, które najczęściej trafiają do faktoringu. Wreszcie z powodu lockdownów doszło do spadku obrotów w firmach, będących klientami faktoringu – tłumaczy Agnieszka Szalast, dyrektor sprzedaży w SME Solutions. Nie bez znaczenia jest też to, że nowi klienci branży to obecnie przede wszystkim firmy małe i mikro. Rynek dużych został już nasycony usługą.
Dariusz Steć z Polskiego Związku Faktorów zaznacza jednak, że początek roku przyniósł odwrócenie negatywnego trendu. Gospodarka rośnie, a wraz z nią zapotrzebowanie na faktoring, zarówno pełny, od którego nastąpił odwrót w czasie pandemii, jak i międzynarodowy, co jest dowodem na to, że krajowi przedsiębiorcy uczestniczący w światowej wymianie handlowej ponownie zwiększyli swoją aktywność biznesową. – Pierwszy kwartał pokazał, że wracamy do sytuacji sprzed pandemii, czyli na drogę dwucyfrowego wzrostu. Wstępne dane za drugi kwartał tylko nas utwierdzają w tym, że najgorsze za nami – dodaje.