„Ani ja osobiście, ani bank centralny nie znamy szczegółów programu, musimy znać projekty ustaw, które nadal nie są przedstawione. Mogę więc powiedzieć tylko to, co mówiłem miesiąc temu, że zaproponowane w ramach tego programu zmiany podatkowe będą miały różnokierunkowe zmiany na dynamikę cen” – powiedział.

Stwierdził, że część zmian może przyczynić się do wzrostu cen.

„Z jednej strony cześć zmian może się przyczynić do zwiększenia dochodów pozostających do dyspozycji ludności, chodzi przede wszystkim o zmiany, które będą dotyczyć mniej zamożnych. One rzeczywiście mogą przełożyć się na wzrost konsumpcji i na szybsze domykanie się luki popytowej” – powiedział prezes NBP.

Reklama

Zwrócił jednak uwagę, że te same zmiany mogą zahamować wzrost płac.

„Obniżenie klina płacowego i obciążeń podatkowych może hamować presję płacową w gospodarce, a więc ograniczać wzrost jednostkowych kosztów pracy. Bo to, co jest ważne, to relacja dynamiki płac do dynamiki wydajności pracy, czyli jednostkowe koszty pracy” – powiedział Glapiński.

Reklama

Wskazał, że jednostkowe koszty pracy w gospodarce nie rosną.

„Wzrost płac jest z nawiązką odrabiany przez wzrost efektywności pracy. W sektorze przedsiębiorstw dynamika jednostkowych kosztów pracy jest od wielu miesięcy ujemna. W całej gospodarce w II kwartale szacuje się tę dynamikę na zero” – powiedział Glapiński.

To – według niego – pokazuje, że nie ma mowy o narastaniu spirali płacowo-cenowej.

Nie ma mowy o narastaniu spirali płacowo-cenowej, nie ma żadnych efektów „drugiej rundy”. I nie widać ich przed nami. Efekty nie występowały podczas poprzednich epizodów podwyższonej inflacji w Polsce. Tych sprali do tej pory nie mieliśmy. Poziom zatrudnienia nadal jest o 100 tys. osób niższy niż przed pandemią” – stwierdził.

Dodał także, że dynamika wzrostu płac jest nadal niższa niż przed pandemią.

„Obecnie sytuacja na rynku pracy jest dobra. W maju wraz z luzowaniem obostrzeń wzrosło zatrudnienie. Ale nie znamy efektów wygasania tarczy finansowej” – powiedział prezes NBP.