– Banki są już po fazie budowania świadomości ESG. Większość banków deklaruje, że te kwestie uwzględnia już w swoich strategiach. 80 proc. ocenia, że rozumie, w jaki sposób ESG przełoży się na dochodowość czy bazę kapitałową. Ale też powszechny jest wniosek, że przed nami długie miesiące, a nawet lata dostosowań na poziomie operacyjnym – mówił Przemysław Paprotny, partner w PwC, w trakcie zorganizowanej przez DGP dyskusji na temat zrównoważonych finansów.
Przemysław Paprotny, partner w PwC / Materiały prasowe
Przedstawił wyniki ankiety wśród 6 tys. klientów banków dotyczącej tego, co sądzą o ESG i instytucjach finansowych. Dwie trzecie ankietowanych nie wie, jaki jest poziom zaangażowania ich banków w kwestie ESG, nie orientuje się też w podejmowanych przez ich bank inicjatywach społecznych, środowiskowych. – 50 proc. klientów deklaruje, że bierze bardzo poważnie pod uwagę kwestie zaangażowania w inicjatywy środowiskowe i społeczne przy wyborze marki samochodów, butów czy ubrań, natomiast w przypadku wyboru relacji bankowej ten odsetek spada do 35 proc. Tylko jedna czwarta klientów twierdzi, że gdyby dowiedzieli się, że ich bank angażuje się w szkodliwą społecznie czy środowiskowo działalność, byliby skłonni natychmiast zaprzestać takiej relacji – wyliczał Paprotny.
Magdalena Zmitrowicz, wiceprezes Banku Pekao / Materiały prasowe
– Czyli w odniesieniu do banków obowiązuje zasada „business to business”. Z czasem to jednak może się zmienić. Widzimy to po nowych pracownikach. Młodzi ludzie zwracają uwagę na kwestie klimatyczne. Ludzie, którzy wkraczają dziś na rynek, chcą żyć w czystym środowisku – skomentowała Magdalena Zmitrowicz, wiceprezes Banku Pekao, nadzorująca pion bankowości przedsiębiorstw.
O zrównoważonym finansowaniu dużo mówi się zwłaszcza w ostatnim czasie – w związku z nowymi regulacjami unijnymi czy ogłaszaniem przez kolejne kraje celów klimatycznych. Ale sama dyskusja nie jest nowa. I niektóre banki już kilka lat temu składały deklaracje dotyczące ograniczenia finansowania „brudnego” przemysłu.
Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego / Materiały prasowe
– Uważaliśmy, że naszym obowiązkiem jest informowanie klientów. W 2015 r. ogłosiliśmy, że nie będziemy finansować nowych inwestycji dotyczących węgla energetycznego, a w 2017 r. zadeklarowaliśmy „zejście” do 2025 r. z finansowania podmiotów związanych z węglem. Daliśmy klientom czas na przygotowanie się. Dziś regulatorzy oczekują, że poszczególne banki określą, w jaki sposób będą dochodzić do zrównoważonego finansowania. I presja na banki jest zdecydowanie większa niż na inne podmioty, które też zastanawiają się nad tym, co robić ze zmianami klimatycznymi – mówił Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego.
– To kolejny obszar, w którym postrzegam rolę banków jako wypełniających funkcje zlecone przez państwo. Zbudowaliśmy odpowiednią infrastrukturę i dlatego jesteśmy obciążani obowiązkami w tym zakresie. Nie jesteśmy jednak za to opłacani. Realizację takich funkcji, za które nie ma wynagrodzenia, zawsze przyjmuje się z trudnością. Nie mamy jednak wyjścia i musimy to robić – stwierdził Cezary Stypułkowski, prezes mBanku. – Banki będą swego rodzaju „policjantem”. Czekają nas zatem jedne z trudniejszych rozmów z klientami. Do tej pory dyskutowaliśmy o tym, co firma produkuje, jak wyglądają jej finanse. Teraz dochodzi analiza kolejnego rodzaju ryzyka, do której dziś nikt nie jest jeszcze dobrze przygotowany – dodał.
Rafał Antczak, wiceprezes PKO BP / Materiały prasowe
Rafał Antczak, wiceprezes PKO BP, nadzorujący obszar bankowości przedsiębiorstw i analiz, podkreślał znaczenie wiarygodnych danych opisujących efekty działań w obszarze ESG.
– Wszyscy się uczymy ESG. Dotyczy to tak banków, jak i klientów. U nas ESG jest już obecne w procesach biznesowych i w decyzjach kredytowych. W obecnej strategii „PKO Bank Przyszłości” obszar ten poddaliśmy monitoringowi, ale już nasza kolejna strategia dużo mocniej uwzględni wyzwania klimatyczne. Brak rozbudowanej strategii ESG nie przeszkadza nam jednak w prowadzeniu biznesu w zgodzie z zasadami zrównoważonego rozwoju. Wiele banków, w tym globalnych, niejednokrotnie więcej ogłasza niż robi, a w PKO Banku Polskim działamy na odwrót – więcej robimy niż mówimy. Na przykład obniżyliśmy o jedną trzecią nasz ślad węglowy, ograniczamy finansowanie sektorów wysokoemisyjnych, szerzej otworzyliśmy się na finansowanie OZE i wprowadziliśmy kryteria ESG do oceny kredytowej klientów korporacyjnych. W ujawnieniach, które przedstawiamy od dwóch lat, są już precyzyjne i zaudytowane dane na ten temat. Zmierzamy do tego, by posługiwać się właśnie danymi audytowalnymi, więc kluczowa jest również współpraca z audytorami – mówił przedstawiciel największego krajowego banku.
Przemysław Furlepa, wiceprezes BNP Paribas Bank Polska / Materiały prasowe
– Większość obszarów bankowości jest przeregulowana. Ale ESG to jedyny obszar, gdzie jako bank BNP Paribas nie czujemy się tak bardzo pod presją, z tego względu, że się z dodatkowymi regulacjami identyfikujemy i wewnętrznie je wspieramy. To będzie kosztowne, trudne, czasochłonne. Ale traktujemy to jako naszą powinność – chcemy sami dawać dobry przykład i być „wspierającym edukatorem” dla większości branż – podkreślał Przemysław Furlepa, wiceprezes BNP Paribas Bank Polska nadzorujący obszar bankowości detalicznej i biznesowej.
Dawanie dobrego przykładu będzie jednak wymagało od banków dodatkowego wysiłku, mimo że ich działalność operahttps://drea6d-dziennik-lists.pulse2.eu/cyjna nie wiąże się z dużym obciążeniem dla środowiska (równocześnie wiele z nich podkreśla ograniczanie zużycia energii, papieru czy wody, zwiększanie udziału aut hybrydowych we flocie pojazdów).
– Trzeba jasno powiedzieć: gdy zaczniemy pytać klientów o Scope 3 (standard raportowania emisji w całym korporacyjnym łańcuchu wartości obejmującym także dostawców), oni odpowiedzą: „Jaki jest wasz ślad węglowy? Co wy wiecie na ten temat?”. Trzeba więc przeszkolić całą sieć doradców, wszystkich, którzy mają kontakt z klientami. Potrzebna jest ogromna wiedza w tym zakresie, której przyswojenie zajmie trochę czasu – zauważyła Magdalena Zmitrowicz.
– ESG to ogromny trend, porównywalny z trendem technologicznym. Przed nami jako krajem jest możliwość wzięcia udziału w wyścigu, w którym są miliardy do zarobienia przez naszych przedsiębiorców – wskazał Brunon Bartkiewicz.
– Technologie będą się zmieniać. Te popularne dziś, jak wiatraki, zapewne w perspektywie kilkudziesięciu lat się zmienią, tzn. pojawią się kolejne. Ale już teraz widzimy, że koszty praw do emisji dwutlenku węgla są bolesne dla branży energetycznej, za chwilę to samo będzie dotyczyć coraz bardziej ciepłownictwa i logistyki. Więc im szybciej firmy zaczną inwestować i przestawiać się na zielone źródła energii, tym prędzej uzyskają zwrot z tych inwestycji – dodał Przemysław Furlepa.
– Jeżeli w Polsce będziemy szli przemyślaną ścieżką modernizacji, niekoniecznie będąc liderem, ale mądrze ucząc się na sukcesach i błędach innych, to skorzystają na tym biznes, banki i gospodarka. Przykładem fatalnego błędu i pochopnego działania powodowanego decyzjami ideologicznymi i politycznymi była delokalizacja produkcji przemysłowej z krajów UE do Chin, czego skutki są obecnie widoczne w postaci spadku znaczenia sektora przetwórczego i wzrostu bezrobocia wśród pracowników przemysłowych w niemal wszystkich krajach UE z wyjątkiem Niemiec i Polski – zwracał uwagę Rafał Antczak.
Podczas debaty zapytaliśmy o to, jak w ciągu najbliższych pięciu lat ESG przełoży się na dochodowość banków. Największym optymistą okazał się Przemysław Furlepa. – W tych bankach, które będą poczuwać się do odpowiedzialności i nie będą traktowały tego obszaru jako mody, tylko jak autentyczną misję, ESG podniesie rentowność – ocenił. Zastrzegł jednak, że nie będzie to dotyczyło wszystkich banków.
Cezary Stypułkowski, prezes mBanku / Materiały prasowe
– Jeśli patrzymy na perspektywę pięciu lat, to ESG nie stanie się źródłem wzrostu rentowności banków. Wymagane inwestycje, dostosowania i zmiany w strukturach będą wiązać się z relatywnie dużymi kosztami w krótkim czasie, które nie przełożą się na wyższe przychody. Jednak w dłuższym horyzoncie wdrażanie standardów ESG przyczyni się do istotnego ograniczenia ryzyka. Ważne, żeby na to wszystko patrzeć z perspektywy różnych grup interesariuszy. W tym, aby implikacje „zgodności z ESG” nie powodowały niezadowolenia naszych akcjonariuszy w kontekście zwrotu z kapitału – podkreślił Cezary Stypułkowski.
Podobną opinię wygłosiła Magdalena Zmitrowicz. – Marże na tych projektach nie są wysokie. W pewnym stopniu zrównoważy to być może niższa waga ryzyka na „zrównoważone” projekty. To powinno bilansować dochodowość na tego typu transakcjach. Ale początkowo najbardziej widoczne będą wyższe koszty przygotowania infrastruktury.
– Zakładam, że zmienią się uwarunkowania. Sektor bankowy musi poszukiwać rentowności i będzie rentowny. Tylko będzie wyglądał inaczej niż dziś – stwierdził Przemysław Paprotny.