„To był chrzest ognia dla branży” – taką opinię można usłyszeć w firmach pożyczkowych na temat ich sytuacji w ubiegłym roku. W całej gospodarce był on zdominowany przez kryzys wywołany przez pandemię. W tej branży doszedł dodatkowy czynnik – ustawowe obniżenie limitu kosztów pozaodsetkowych, które można pobierać od klientów. Skończyło się drastycznym ograniczeniem dostępności pożyczek. Według szacunków branżowej Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego z rynku wypadł co czwarty gracz. Ci, którzy pozostali, również gwałtownie nacisnęli hamulec. To, jak okres pandemii odbił się na finansach firm pożyczkowych, pokazują sprawo zdania finansowe Providenta Polska i Vivus Finance. Pierwsza z tych firm była u nas pionierem pożyczek pozabankowych i do dziś ma pozycję lidera. Druga jest numerem jeden w pożyczkach sprzedawanych przez internet.
W obu firmach widać ograniczenie wielkości portfela. Wartość pożyczek udzielonych przez Providenta spadła o ponad jedną czwartą, do 939,1 mln zł. W Vivusie spadek wyniósł 5 proc. Portfel skurczył się do 236,5 mln zł. Tak mała zniżka to zasługa dokonanego jesienią połączenia ze spółką Zaplo. W połączonej firmie portfel miał w końcu września 280 mln zł, podczas gdy w grudniu 2019 r. suma ich pożyczek wynosiła jeszcze 436,5 mln zł.