Reklama
Pekao i Alior, które mają wspólnego głównego akcjonariusza – Powszechny Zakład Ubezpieczeń – rozmawiały o połączeniu kilka lat temu. Po kilku miesiącach uznały, że najlepiej im będzie osobno. Nie przeszkodziło to w utrzymywaniu się spekulacji, że mogą dojrzeć do połączenia. W ostatnich dniach ubezpieczyciel i oba banki przyjęły nowe strategie działania. Pekao i Alior będą współpracować z PZU, ale o połączeniu nie ma mowy. – Naszym celem jest zwiększenie potencjału obu banków i wykorzystanie ich odrębnych profilów w obecnej postaci – zadeklarowała w poniedziałkowym wywiadzie dla DGP Beata Kozłowska-Chyła, prezes PZU.
Ubezpieczyciel liczy na to, że wkład obu banków do zysku PZU, który stojąc pod znakiem pandemii w ubiegłym roku, skurczył się do ok. 100 mln zł, za trzy lata urośnie do 800 mln zł. PZU ma 20 proc. akcji Pekao i prawie 32 proc. akcji Alioru.
Pekao, drugi co do wielkości bank na naszym rynku, liczy, że do 2024 r. uda mu się odzyskać poziom rentowności, jaki notował przed pandemią. Stopa zwrotu z kapitału ma wrócić do poziomu 10 proc. Sposobem ma być oferowanie usług w cyfrowych kanałach dostępu i wyższa sprzedaż w najbardziej dochodowych segmentach, jak pożyczki konsumpcyjne, kredyty dla mikrofirm oraz małych i średnich przedsiębiorstw. Tam wyższe jest oprocentowanie, ale także ryzyko, że klient nie spłaci kredytu.
– Jesteśmy optymistyczni, jeśli idzie o koszt ryzyka w tych segmentach. Są one najbardziej wrażliwe na cykl koniunkturalny. Ale na tym etapie przewidujemy dobrą sytuację gospodarczą: dość szybki wzrost gospodarczy i niskie bezrobocie – mówił wczoraj Tomasz Kubiak, odpowiedzialny w zarządzie Pekao za finanse.
„Cyfryzacja” w Pekao będzie się wiązała z inwestycjami, ale jak zapewniali członkowie zarządu, wydatki na IT w najbliższych latach nie będą przekraczać tych z 2020 r. Efektem ubocznym przechodzenia klientów na zdalne kanały dostępu będą ograniczenia sieci placówek i zatrudnienia. Według prezesa Leszka Skiby dziś trudno powiedzieć, w jakiej skali.
– To sprawa, która nie jest rozstrzygnięta. Banki zmieniają się, swoją sieć, dostosowując się do opinii i codziennych decyzji swoich klientów. Zadaniem banków jest reagować na to, jakie jest zainteresowanie – mówił. Zaznaczył, że oddziały odgrywają istotną rolę w pozyskiwaniu klientów.
Tych ma w najbliższych czterech latach przybyć 1,6 mln. Z tego 600 tys. to mają być osoby do 26. roku życia. Zarząd chce „odmłodzenia”, bo obecnie przeciętny wiek klienta Pekao jest wyższy niż w innych bankach.
Podniesieniu rentowności mają pomóc nie tylko wyższe dochody, ale też „optymalizacja” kapitału. Z jednej strony chodzi o wypłatę dywidendy, na którą ma iść 50–75 proc. rocznego zysku (bank myśli również o dywidendzie z zysku za 2020 r.). Z drugiej strony mowa o takich działaniach jak wykorzystanie zaawansowanej metody do wyliczania ryzyka kredytowego czy sekurytyzację aktywów.
Prezes Leszek Skiba nie ukrywa, że chce wykorzystać słabość konkurentów uwikłanych w problem kredytów frankowych. Pekao też je ma, ale w niewielkiej skali.
Modyfikację strategii przyjął też „siostrzany” dla Pekao Alior Bank. Poprzedni taki dokument powstał tam pod koniec 2019 r., za prezesury Krzysztofa Bachty. Obecna szefowa Alioru Iwona Duda planuje na koniec 2022 r. mieć tyle samo klientów indywidualnych co poprzednik – 4,5 mln. Ale już oczekiwania co do liczby klientów biznesowych są mniejsze: zamiast 300 tys. teraz jest mowa o niespełna 280 tys. Podobnie jest w przypadku wzrostu aktywów: za dwa lata mają one wynieść nie 95 mld zł, a 89 mld zł (w końcu ub.r. miały niespełna 79 mld zł). Poprzedni zarząd planował na 2022 r. spadek wskaźnika kosztów do dochodów do 41 proc. z 43 proc. w 2019 r. Obecny będzie się starał, żeby koszty nie przekraczały 46 proc. dochodów. W ubiegłym roku były o 1 pkt proc. wyższe.
Alior liczy też na efekty współpracy ze swoim głównym właścicielem: „Cel na koniec 2022 r. to 50-proc. wzrost przychodów banku z inicjatyw realizowanych wspólnie z PZU”.
Pekao i Alior nie są jedynymi instytucjami, które dokonały w ostatnim czasie modyfikacji strategii. Jest to uzasadnione zmianami warunków działania: recesja, jaka miała miejsce po wybuchu pandemii, spowodowała zahamowanie rozwoju biznesu i wzrost ryzyka kredytowego, obniżki stóp procentowych doprowadziły do drastycznego spadku dochodów odsetkowych. W niektórych bankach można usłyszeć, że przegląd strategii to efekt zaleceń ze strony nadzoru. – Nie ma żadnego systemowego zalecenia aktualizacji strategii działania podmiotów nadzorowanych „w konsekwencji pandemii”, choć spora część rynku je aktualizuje, co oczywiście przy obecnym otoczeniu jest utrudnione, uwzględniając niepewność co do rozwoju przyszłej sytuacji zewnętrznej – informuje Jacek Barszczewski, rzecznik Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego.