Skokowy wzrost obaw o własne zdrowie i wyraźny spadek mobilności społecznej – druga fala wywiera silny wpływ na nastroje i zachowania konsumentów
To był niezły kwartał, lepszy niż się można było spodziewać – taki ton pobrzmiewał wczoraj w komentarzach ekonomistów po opublikowanych przez GUS danych o sprzedaży detalicznej. I nawet nie chodziło o sam odczyt, choć sprzedaż wzrosła bardziej od oczekiwań (o 2,5 proc. rok do roku), co o całokształt miesięcznych danych za lipiec, sierpień i wrzesień. Szczególnie dobre były te o produkcji przemysłowej, która we wrześniu wzrosła o 5,9 proc.
– Generalnie wrześniowe wyniki były lepsze od oczekiwań, co sugerowały już wskazania danych miękkich, które okazały się trafne dla wszystkich najważniejszych „twardych” danych miesięcznych. Jednoznacznie potwierdzają one nasze oczekiwania, że tempo PKB w III kw. było wyższe niż zakładał dotychczasowy konsensus – uważają ekonomiści Banku ING. Ich zdaniem PKB mógł spaść o 1,8 proc., a nie o 2,9 proc., jak wynika z innych prognoz rynkowych. O „nieznacznie ujemnej” dynamice PKB w III kw. mówią też ekonomiści Pekao SA. A ci z Banku Millennium spodziewają się spadku o 2,5 proc., ale przypominają, w jak złej sytuacji gospodarka była w II kw., kiedy to spadek wynosił aż 8,2 proc.
Reklama
– Ze względu na nasilenie pandemii perspektywy na IV kw. rysują się bardziej pesymistycznie – zwracają jednak uwagę.

Reklama
I w tym właśnie problem: III kw. był lepszy, niż oczekiwano, ale to już historia. W danych z września widać pierwsze sygnały pogorszenia wywołanego, wtedy jeszcze stopniowo, rosnącymi obawami przed drugą falą. Takim sygnałem jest np. wzrost udziału sprzedaży przez internet w sprzedaży detalicznej, co nastąpiło po raz pierwszy od kwietnia. We wrześniu stanowiła ona 6,8 proc. sprzedaży ogółem, podczas gdy w sierpniu 6,1 proc. Mocniejszym są wyniki badań koniunktury konsumenckiej GUS z października, w których widać wyraźny wzrost obaw konsumentów związany z pandemią. Już dla 31,9 proc. respondentów obecna sytuacja epidemiologiczna stanowi duże zagrożenie dla ich osobistego zdrowia. We wrześniu było to 21,5 proc. Aż 64,6 proc. respondentów postrzega pandemię jako duże zagrożenie dla gospodarki w Polsce. Miesiąc wcześniej odsetek ten wynosił 50,8 proc.
Taki wzrost obaw ma wpływ ma mobilność społeczną. Według raportów sporządzanych przez Google’a ruch w obiektach takich jak restauracje, kawiarnie, centra handlowe, parki rozrywki, muzea, biblioteki czy kina, spada. Według stanu na 16 października (czyli jeszcze przed wprowadzeniem nowych obostrzeń) był mniejszy o 15 proc. w porównaniu z poziomem sprzed pandemii. W regionach, gdzie liczba zakażonych jest największa, zmniejszenie ruchu w branży rozrywkowej było jeszcze bardziej widoczne: na Mazowszu spadek wynosił 18 proc., w Małopolsce 26 proc. Co już wprost przekłada się na poziom sprzedaży tego typu usług.
– Od momentu uruchomienia kin 3 lipca sieć Helios pracowała nad odbudową frekwencji, osiągając we wrześniu wynik na poziomie blisko 50 proc. z września 2019 r. Po nasileniu się pandemii, w październiku 2020 r., frekwencja w kinach jest niższa o około jedną trzecią w stosunku do tej z poprzedniego miesiąca – mówi Nina Graboś, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Agora SA (to do tej spółki należy sieć Helios).
Ekonomiści zakładają więc, że w kolejnych miesiącach koniunktura się pogorszy, a katalizatorem tego procesu będzie wprowadzanie kolejnych obostrzeń.
– Na razie ograniczenia obejmują tylko działalność hoteli, restauracji oraz obiektów sportu i rekreacji, ale przykład innych państw pokazuje, że gdy pandemia wymyka się spod kontroli, rośnie presja na wprowadzenie pełnych lockdownów. Rodzi to ryzyko osłabienia koniunktury na polskich rynkach eksportowych i w Polsce – zwraca uwagę Bank ING.