Porozumienie w sprawie ograniczenia produkcji może nie wystarczyć, by zatrzymać spadek cen.
– Sektor energetyczny znów będzie silny, stanie się to dużo szybciej, niż się to obecnie przewiduje – powiedział w poniedziałek prezydent USA Donald Trump, chwaląc weekendowe porozumienie producentów ropy naftowej. Nie wszyscy są jednak równie optymistyczni.
19,5 miliona baryłek dziennie – mniej więcej tyle wynieść mają największe w historii cięcia produkcji ropy naftowej, na które umówili się najwięksi światowi eksporterzy czarnego złota. Stanowi to ok. 20 proc. dziennej podaży ropy i więcej niż czterokrotność rekordowych do tej pory redukcji z 2008 r. Wstępny harmonogram cięć przyjętych przez OPEC+ (kartel krajów – eksporterów ropy, w którym pierwsze skrzypce gra Arabia Saudyjska, powiększony o Rosję), których celem jest ustabilizowanie rynku w obliczu załamania popytu na skutek pandemii COVID-19, zakłada, że w maksymalnym wymiarze będą one obowiązywały do końca czerwca, a potem produkcja ma być stopniowo przywracana. Znoszenie ograniczeń ma jednak potrwać dwa lata – do kwietnia 2022 r.