Tak może się wydawać, gdy rzucić okiem na mapę wydatków rządowych zaplanowanych w projekcie przyszłorocznego budżetu, nad którym w tym tygodniu zaczął pracować Sejm.
Reklama
Magazyn DGP. Okładka 10.01.2020 / Dziennik Gazeta Prawna
Powód jest jeden: rozciągnięcie świadczenia wychowawczego, czyli programu „Rodzina 500 plus” na wszystkie dzieci – bez kryterium dochodowego. W budżecie na 2019 r. przewidywano jeszcze stare zasady. Ostatecznie program obciążył finanse państwa w drugiej połowie ubiegłego roku. Teraz będzie działał już przez pełne 12 miesięcy – i w pełni znalazł odzwierciedlenie w planowanych wydatkach. Efekt: środki na ten cel w porównaniu z pierwotnym planem na 2019 r. rosną o prawie 90 proc. Na 500 plus pójdzie w tym roku 16 zł z każdych 100 zł planowanych wydatków budżetowych.
DGP
Edukacja, czyli jedna trzecia budżetowych wydatków, będzie kosztować o 8,5 proc. więcej niż rok wcześniej. W porównaniu z rodziną dynamika nie jest duża, ale to wciąż dwa razy więcej, niż wynosi średnia dla całego budżetu. Przeliczając na złotówki – na oświatę pójdzie o niemal 6,3 mld zł więcej, niż było w planie na 2019 r. Traktujemy tę kategorię szeroko: wrzucamy do niej również szkolnictwo wyższe i kulturę. Wzrost w największym stopniu jest zasługą wyższej o 3,8 mld zł subwencji oświatowej dla samorządów. O 1,6 mld zł więcej ma pójść na szkoły wyższe. Procentowo najwięcej zyska „kultura i ochrona dziedzictwa narodowego” – tu wydatki będą o ponad jedną czwartą większe niż w planie na poprzedni rok. Ćwierć miliarda więcej pójdzie na muzea. Ponad 100 mln zł więcej wyniesie dotacja dla Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. O prawie 60 mln zł wzrosną wydatki budżetowe w kategorii „filharmonie, orkiestry, chóry i kapele”.
O ponad 10 proc. zwiększą się takie agregaty wydatkowe jak „bezpieczeństwo”, „administracja i wymiar sprawiedliwości” i „gospodarka”. W pierwszym przypadku decydujące znaczenie będą mieć wydatki na armię, w drugim – sądy (ma być na nie przeznaczone o miliard więcej od limitu w budżecie na 2019 r.). W trzecim z tych działów rzuca się w oczy wzrost wydatków na „transport i łączność”. O ponad 1,2 mld zł więcej ma być przeznaczone na infrastrukturę kolejową. O ponad 600 mln zł więcej – na drogi krajowe.
Nie wszystkie pozycje wydatkowe rosną. Największy spadek dotyczy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, na który może być przeznaczone o niemal 16 mld zł mniej, niż było w planie na 2019 r. Równocześnie miał tu miejsce największy wzrost planowanych nakładów, jeśli obowiązujący projekt budżetu porównać z wersją pierwotną – przyjętą przez rząd we wrześniu ub.r. Wtedy dotacja do ZUS miała wynosić niewiele ponad 26 mld zł.
Rządowe wydatki na emerytury to prawie jedna trzecia całości budżetu. Tu jest zwykle największe pole manewru, gdy trzeba znaleźć zaskórniaki. Pewnych wydatków można np. nie uwzględniać albo uwzględnić tylko w części. Tak będzie w tym roku z 13. emeryturą, która będzie sfinansowana również przez Fundusz Solidarnościowy, czyli ze środków pozabudżetowych.
Inne źródło oszczędności (wykorzystane zresztą nie pierwszy raz) to obsługa długu publicznego. Już we wrześniowym projekcie limit wydatków był tu o 700 mln zł mniejszy niż ten na 2019 r. A w grudniowym znaleziono jeszcze 900 mln zł. Budżet korzysta na niskich stopach procentowych na świecie i spadającej rentowności obligacji.
Finanse państwa – na poziomie centralnym – mają być zrównoważone. Więc wzrost wydatków powinien być skompensowany wyższymi dochodami. „Prognozowany wzrost dochodów budżetu państwa w 2020 r. z jednej strony będzie generowany przez wzrost gospodarczy przy jednoczesnym powrocie umiarkowanej inflacji, a z drugiej strony będzie efektem wdrożonych już i aktualnie przygotowywanych zmian systemowych” – napisano w uzasadnieniu do projektu ustawy budżetowej. W porównaniu z wynikiem planowanym na 2019 r. o 14,5 mld zł mają wzrosnąć wpływy z VAT. W dochodach niepodatkowych największe znaczenie będzie mieć wpłata z zysku Narodowego Banku Polskiego. W ostatnich dwóch latach była zerowa. W tym roku (z zysku za 2019 r.) ma wynieść niemal 7,2 mld zł.