Połączenie Getinu i Idea Banku czy pozyskanie inwestora mają znaczenie, o ile doprowadzą do dokapitalizowania instytucji – podkreśla KNF.
Reklama
Od początku tego roku kurs akcji Getin Noble Banku urósł o ponad 40 proc., a Idea Banku o ok. 80 proc. Akcjonariusze GNB wciąż jednak nie odrobili jeszcze strat po listopadowym załamaniu notowań. Cena akcji Idei jest najwyższa od września ub.r., ale w skali roku notuje spadek o prawie 79 proc.
Bezpośrednim źródłem problemów z jesieni ub.r. było ujawnienie taśmy z nagraniem rozmowy ich głównego akcjonariusza Leszka Czarneckiego z ówczesnym szefem Komisji Nadzoru Finansowego Markiem Chrzanowskim (zrezygnował po ujawnieniu taśmy, ma zarzuty przekroczenia uprawnień i spędził dwa miesiące w areszcie). Na rynku spekuluje się, że w związku z problemami Getinu bank centralny zmuszony był wówczas podłączyć go do płynnościowej kroplówki.
Dzisiaj o przyszłości obu banków mówi się w kontekście ich planowanego połączenia i potencjalnej sprzedaży nowemu inwestorowi. Właśnie to winduje kurs akcji. Powodzenie obu planów zależy w dużej mierze od KNF. Ta ma zaś konkretne oczekiwania. – Kluczową kwestią z punktu widzenia Komisji jest dokapitalizowanie tych podmiotów. Fuzja sama z siebie tej kwestii nie rozwiązuje – mówi DGP rzecznik prasowy KNF Jacek Barszczewski.
Oba banki notują straty. W większym z nich po trzech kwartałach ubiegłego roku wynosiła ona 177,8 mln zł, podczas gdy rok wcześniej była na poziomie 186,3 mln zł. Mniejszy zanotował od stycznia do września 412 mln zł straty. Rok wcześniej miał prawie 195 mln zł zysku.
Getin Noble pod koniec listopada informował, że jego luka kapitałowa na koniec września 2018 r. wynosiła ok. 900 mln zł. Jednak od początku ub.r. główny akcjonariusz – zgodnie z deklaracjami złożonymi nadzorowi – zasilił GNB kwotą 390 mln zł. W połączeniu z obniżeniem minimalnych wymogów kapitałowych przyczyniło się to do zmniejszenia niedoboru kapitału o około pół miliarda złotych.
Do KNF wniosek o zgodę na połączenie został wysłany 18 stycznia. Jak nadzór patrzy na to, że fuzja ma dotyczyć dwóch banków, które borykają się dzisiaj z problemami? – Formalnie luka kapitałowa nie jest prawną barierą dla połączenia banków, ale najważniejsze są kwestie bezpieczeństwa środków zdeponowanych w banku oraz zabezpieczenia interesów jego klientów. Komisja jest pozytywnie nastawiona do wszelkich działań służących pozyskaniu kapitału przez GNB i Idea Bank – wyjaśnia rzecznik KNF. Podkreśla, że połączenie nie powinno być jedynie sztuką dla sztuki: dla nadzoru istotne jest, czy doprowadzi to do pozyskania nowego kapitału w odpowiedniej wysokości.
– Fuzja powinna być ustrukturyzowana w taki sposób, by realnie gwarantowała takie dokapitalizowanie – przypomina Barszczewski.
W wyniku połączenia ma powstać siódmy gracz na polskim rynku bankowym pod względem aktywów (GNB jest obecnie ósmy, a Idea Bank 14.). Proces – jeśli będzie zielone światło z KNF – ma prawnie zakończyć się w III kw. tego roku. Planowane synergie kosztowe mają dać ok. 180 mln zł w skali roku i pozwolić połączonemu bankowi m.in. szybciej odzyskać pełną rentowność.
Dzisiaj wiadomo, że wstępne zainteresowanie zakupem bankowych biznesów Leszka Czarneckiego wyraziło kilka funduszy private equity. Jak donosił „Puls Biznesu”, Getin i Idea Bank znalazły się na celowniku m.in. amerykańskich funduszy Centerbridge i Apollo oraz brytyjskich Apax i AnaCap. – Z częścią tych podmiotów były już prowadzone rozmowy, ale nie zakończyły się złożeniem wiążących ofert. Ostatnio, jesienią ub.r. o zakupie myślał Apax – mówi nam bankier inwestycyjny i przypomina, że kiedy grupa Idea Banku szukała nabywcy dla Get Backu, to uderzyła w tej sprawie m.in. do Centerbridge.
Fundusz private equity to nie jest wymarzony dla KNF podmiot w sektorze bankowym. We wcześniejszych latach nadzór otwarcie wskazywał, że preferuje transakcje, w których bank przejmuje bank. Chętny do przejęcia musiał mieć rating co najmniej na poziomie oceny instytucji, którą chciał przejąć. Dodatkowo kraj pochodzenia kapitału nie powinien mieć niższej wiarygodności kredytowej niż Polska.
– Optymalnym inwestorem jest inwestor strategiczny, czyli zasadniczo bank, jednak Komisja nie ocenia negatywnie możliwości zaakceptowania inwestora finansowanego jako istotnego akcjonariusza banku. Fundusz private equity o ugruntowanej pozycji oraz odpowiednio długim horyzoncie inwestycyjnym mógłby również spełniać wymogi prawne i nadzorcze oraz oczekiwania KNF, jeśli chodzi o uzyskanie zgody na przejęcie banku – mówi Jacek Barszczewski. Według niego KNF zwróci też uwagę, czy dany fundusz ma know-how w bankowości i jakie są opinie o nim w nadzorach innych krajów.
W piątek oba banki Leszka Czarneckiego poinformowały, że od dzisiaj wybrane fundusze private equity zostały dopuszczone do due dilligence, czyli badania kondycji finansowej. Kolejnym krokiem powinno być składanie ofert.
Potencjalny inwestor będzie musiał uwzględnić nie tylko kwestię dosypania kapitału, ale również problemy, jakie dla Idea Banku może wygenerować zaangażowanie w sprzedaż obligacji GetBacku. KNF po kontroli złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury i wpisała bank na listę ostrzeżeń publicznych za sprzedawanie ich bez wymaganych zezwoleń. Sam bank też złożył zawiadomienie. Dotyczyło ono działań m.in. byłego prezesa i jednego z członków zarządu. Chodziło właśnie o proces oferowania papierów znajdującego się na granicy bankructwa windykatora. Dzięki temu Idea ma w śledztwie dotyczącym GetBacku status pokrzywdzonego. Równocześnie jednak znajduje się w ogniu krytyki wielu klientów, którzy nabyli trefne obligacje i czują się oszukani.
Z naszych ustaleń wynika, że nowy szef KNF Jacek Jastrzębski i kilku urzędników nadzoru spotkało się kilka tygodni temu z Pawłem Gieryńskim, partnerem zarządzającym funduszem Abris, który kontroluje GetBack. Obie strony nie zaprzeczają, że do spotkania z inicjatywy Abrisu doszło, ale przebiegu nie chcą komentować.
– Podczas rozmowy miało paść pytanie: czy Abris zamierza pozwać grupę Idea Banku, która sprzedała mu swój windykacyjny biznes? Odpowiedź wskazywała, że nie ma takich planów, bo konieczne byłoby udowodnienie, że poprzedni właściciel wiedział o jakichś nieprawidłowościach czy oszustwach – mówi nasz informator.
Połączenie nie powinno być jedynie sztuką dla sztuki