Ziemowit Bagłajewski, Forum Konsumentów
ikona lupy />
Ziemowit Bagłajewski, Forum Konsumentów / Materiały prasowe / Fot. mat. prasowe

VAS-y jako realna korzyść dla konsumentów

Z badania zrealizowanego przez portal Opinia 24 dla Forum Konsumentów wynika, że aż 49 proc. Polaków w wieku 25-60 lat w ciągu ostatnich dwóch lat skorzystało z usług dodatkowych oferowanych przy zaciąganiu kredytu, zakładaniu konta w banku, zakupie sprzętu RTV/AGD czy kupowaniu oferty wycieczki. Od wielu lat skutecznie używają ich w swoich kampaniach marketingowych usługodawcy.

Przyglądając się rynkowi usług dodanych w naszym kraju, warto zwrócić uwagę na kwestie związane z funkcjonowaniem rynku VAS, które w ostatnim czasie budzą wiele emocji. W pierwszej kolejności spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie, co kryje się za tym terminem. Usługi dodane, bo tak najczęściej tłumaczy się skrótowiec VAS (Value Added Services), w usługach kredytowych to opcjonalne dodatki oferowane przez różnych uczestników rynku. Do swoich produktów dołączają je m.in. banki, instytucje pożyczkowe czy punkty handlowe, tym sposobem poszerzając podstawową sprzedawaną usługę, np. kredyt lub pożyczkę. Najczęściej spotykanymi na rynku VAS-ami są ubezpieczenia, pakiety medyczne, usługi edukacyjne, kursy i szkolenia oraz doradztwo prawne.

Atrakcyjna oferta, dostępna dla każdego

Dla mieszkańców największych miast Polski próba zakupu kilku usług w jednym zestawie czasem wydaje się zbędna, jednak warto pamiętać, że dla mieszkańców mniejszych miejscowości dobrze dobrany do usługi VAS zabezpiecza kilka potrzeb naraz. Ponadto w niektórych gminach przedstawiciele ubezpieczeniowo-finansowi są dostępni tylko w określonym czasie i miejscu. Tym sposobem przez pośrednika, wraz z zakupem innej usługi, produktu czy pożyczki, konsument dostaje atrakcyjną cenowo i dopasowaną do jego potrzeb ofertę, której nie mógłby otrzymać jako indywidualna osoba zainteresowana zakupem usługi takiej jak np. prywatna opieka medyczna.

W badaniu zrealizowanym dla Forum Konsumentów przez biuro analiz Opinia 24 znajdujemy informację, że ankietowani konsumenci wskazują jako najbardziej potrzebną i zarazem perspektywiczną usługę, prywatne pakiety medyczne. Produkt, który nie tylko pomaga w chorobie, lecz także skutecznie wspiera profilaktykę, zwłaszcza w miastach powiatowych. Aż 43 proc. ankietowanych Polaków w wieku między 25. a 60. rokiem życia korzysta z pakietów medycznych, a aż 60 proc. widzi sens zakupu takiej usługi jako dodatkowej, dobranej przy zawieraniu innej umowy, np. kredytowej. W większości taka motywacja wynika ze stosunku ankietowanych do państwowej służby zdrowia. Warto podkreślić, że dostępność wizyt w prywatnej służbie zdrowia pozytywnie ocenia aż 63 proc. ankietowanych, a czas oczekiwania na realizację wizyty pozytywnie ocenia 60 proc. Jednocześnie warto zauważyć, że rynek usług medycznych oferowanych w ramach VAS jest wciąż perspektywiczny: tylko 25 proc. ankietowanych zauważa, że ma pakiet medyczny z pracy. Te dostępne w ramach VAS działają w sposób egalitarny, umożliwiając swobodne korzystanie z pakietów medycznych w różnych częściach kraju. Apetyt konsumentów na tego typu usługi wciąż rośnie – 38 proc. ankietowanych wskazało, że gdyby mieli finansową możliwość, skorzystaliby z usługi medycznej w prywatnej służbie zdrowia.

Często wybieranym rozwiązaniem – zdecydowało się na nie aż 67 proc. użytkowników VAS – są ubezpieczenia.

Perspektywicznymi usługami dostępnymi w ramach VAS są też usługi edukacyjne. Z kursów językowych dostępnych online skorzystało w ciągu ostatnich dwóch lat aż 15 proc. ankietowanych. Zadowolenie z tego typu usługi udało się określić na poziomie blisko 90 proc. badanych, co idzie w parze z bardzo wysokim poziomem satysfakcji z tej usługi, którą ankietowani określali na 91 proc..

Inną powszechnie spotykaną usługą dostępną w ramach VAS są serwisy streamingowe, z którymi spotkało się aż 47 proc. ankietowanych. Ich dostępność i popularność wynika z odchodzenia przez najmłodsze pokolenie od telewizji linearnej.

Rynek VAS cofnie się o kilka lat?

Projektowane zmiany w ustawie o kredycie konsumenckim mogą przekształcić strukturę rynku popularnych usług dodatkowych w sposób, który cofnie jego rozwój o kilka lat. Zamiast skupić się na tym, co dla klientów naprawdę istotne: dobrowolności, przejrzystości i egzekwowaniu limitów pozaodsetkowych kosztów kredytu, nieprzemyślana regulacja może ograniczyć dostępność części produktów, które konsumenci realnie wykorzystują i wysoko oceniają.

Dla mniej zamożnych Polaków abonamenty stały się szansą na tani i łatwy dostęp do lekarza (jako konkurencyjna cenowo alternatywa dla największych prywatnych firm z sektora ochrony zdrowia) lub poszerzanie swoich kompetencji zawodowych. Kluczowy jest tu efekt skali pozwalający obniżać cenę takich produktów przy sprzedaży masowej. Można zaryzykować twierdzenie, że system ten z powodzeniem poprawił kondycję tysięcy Polek i Polaków z „Polski powiatowej”.

Tymczasem projekt ustawy może prowadzić do sytuacji, w której łatwiej niż obecnie będzie integrować z kredytem produkty ochronne (ubezpieczeniowe), a trudniej – usługi niefinansowe o charakterze abonamentowym. To nie jest neutralność regulacyjna. To jedna z bardziej widocznych ingerencji ustawowych w konkurencję między dwoma odmiennymi modelami biznesowymi. Ubezpieczenie ma charakter ochronny na wypadek szkody, konsument może wcale z niego nie skorzystać w całym okresie umowy – szczególnie jeśli jest to ubezpieczenie na życie. Nie jest to wada produktu, ale jego charakterystyka. Z kolei dobrowolny abonament daje bieżącą, wymierną korzyść. Jeśli przepisy ograniczają możliwość oferowania tych usług w formule powiązanej z kredytem, konsumenci tracą realny wybór i prosty sposób finansowania takiej usługi, a branża ubezpieczeniowa otrzymuje prezent w postaci osłabionej konkurencji i pozostaje jedynym liczącym się graczem na rynku. Należy pamiętać, że sektor ubezpieczeniowy najchętniej oferuje w tym segmencie rynku ubezpieczenia na życie – produkt wysokomarżowy dla ubezpieczyciela i bardzo mało atrakcyjny dla konsumenta...

W tym miejscu pojawiają się więc zupełnie niepotrzebne zapisy, które nie tylko burzą równowagę rynkową, ale dodatkowo uderzają w konsumentów.

Unia Europejska tego nie wymaga

Co najciekawsze, proponowane brzmienie art. 17 zakazujące VAS-ów niefinansowych nie pochodzi z zapisów unijnej dyrektywy CCD2, którą ustawa ma wdrożyć w Polsce, lecz jest przykładem tzw. gold-platingu. To swoista nadgorliwość legislacyjna, polegająca na implementacji unijnego prawa w wymiarze znacznie szerszym niż wymagany. Dyrektywa nie narzuca zakazania w Polsce określonych produktów, ale ustawodawca zapisuje w przepisach swoje.

Może to być dla obserwatora rynku o tyle działanie nieracjonalne, że zamiast egzekwować sankcje za przekraczanie limitów pozaodsetkowych kosztów (ktoś jeszcze pamięta, że pierwotnie VAS-y pojawiły się przy wprowadzeniu limitów?) czy naruszanie dobrowolności VAS, forsuje się projekt selektywnie ograniczający część oferty rynkowej. Inicjator projektu powinien stać na straży zarówno ochrony konsumenta, jak i konkurencji. Jeżeli implementacja dyrektywy prowadzi do zawężenia rynku i cofnięcia jego rozwoju, warto zadać pytanie, czy rzeczywiście realizuje ona cele unijnej ochrony konsumentów, czy raczej przekształca rynek w sposób, którego skutki odczują przede wszystkim klienci.

Wydaje się, że art. 17 jest całkowicie nadmiarowym zapisem, który powinien zniknąć z projektu ustawy, a jeżeli w niej zostanie, powinien w równy sposób traktować konkurujące ze sobą sektory ubezpieczeniowy i usług niefinansowych.