W ostatnim dniu roku baryłka surowca Brent z dostawą na luty kosztowała poniżej 56 dolarów. To najniższa cena od maja 2009 roku. Do tej pory na rekordowe spadki - od połowy roku o blisko 50 procent, wpływ miała głównie postawa krajów-producentów paliwa z OPEC, które w sytuacji ograniczonego, światowego popytu odmawiają zmniejszenia podaży. A ta dzięki wzrastającemu wydobyciu ropy z łupków, jest coraz wyższa. Dziś kolejnemu spadkowi cen pomogły kiepskie dane z chińskiej gospodarki.