Ropa: dwa miesiące spadków

Sporo emocji wzbudza ostatnio zjazd w dół notowań ropy naftowej. Dynamiczny spadek cen ropy trwa już od dwóch miesięcy, a wczorajsza sesja była jego kontynuacją. We wtorek notowania ropy Brent spadły o 0,2%, osiągając najniższy poziom od połowy 2013 r. Również cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate znalazła się na wielomiesięcznym minimum – po wczorajszym spadku o 1,2% notowania tego surowca poruszają się na najniższym poziomie od połowy stycznia tego roku.

Główną przyczyną przeceny ropy naftowej w ostatnich miesiącach jest obfitość tego surowca na globalnym rynku. Produkcji ropy nie zaburzyły niepokoje polityczne na Bliskim Wschodzie. Wręcz przeciwnie – podaż ropy z tego regionu ma wzrastać.

Ambitne plany rządu Kurdystanu

Wczoraj informacje dotyczące sporej podaży ropy naftowej pojawiły się w Iraku. Dotyczyły one eksportu ropy naftowej z północnej części kraju. Kurdyjski Rząd Regionalny zapowiedział zwiększenie transportu ropy naftowej z północnego Iraku przez ropociąg do Turcji. Obecnie tą drogą transportowane jest ok. 100-120 tysięcy baryłek ropy dziennie – według władz Kurdystanu, do końca miesiąca liczba ta ma się zwiększyć do co najmniej 200 tys. baryłek dziennie.

Coraz większy eksport kurdyjskiej ropy jest niewygodny dla oficjalnych władz Iraku, które od początku starały się zablokować sprzedaż ropy ze zbuntowanego regionu. Wiele wskazuje jednak na to, że kwestie biznesowe przeważą, a kupujących kurdyjską ropę nie zabraknie. Do końca 2015 r. Kurdyjski Rząd Regionalny ma zamiar zwiększyć eksport do poziomu 1 mln baryłek dziennie. Taki poziom sprzedaży ropy za granicę pozwoliłby na uzyskanie sporych przychodów do budżetu – to zaś mogłoby skłonić Kurdystan do podjęcia większych wysiłków w celu uzyskania niepodległości.

Na razie więc walki w Iraku nie mają istotnego przełożenia na podaż ropy naftowej z tego kraju. Wciąż jednak nie można zakładać, że taka sytuacja się utrzyma, zwłaszcza że Bliski Wschód to region niestabilny politycznie.

Mniejsza produkcja pszenicy na wschodzie Ukrainy

Tymczasem notowania pszenicy wczoraj poruszyły się w górę o 0,8%. Wtorkowy ruch wzrostowy wpisuje się w konsolidację trwającą na tym rynku już od ponad miesiąca. Na notowania pszenicy działają bowiem dwie przeciwległe siły. Z jednej strony, obfitość tego zboża na globalnym rynku spycha notowania w dół – a z drugiej strony, gwałtowny spadek cen w ostatnich miesiącach oraz obawy o podaż pszenicy w niektórych regionach wspierają stronę popytową.

Wczoraj pojawiły się kolejne szacunki dotyczące produkcji pszenicy na Ukrainie. Według Arsenija Jaceniuka, premiera tego kraju, w regionach objętych walkami spadek produkcji zbóż wyniesie 15% (przy czym większość produkowanego na Ukrainie zboża to pszenica).

Ta informacja nie jest jednak tak pesymistyczna, jak mogłoby się wydawać. Arsenij Jaceniuk ma bowiem na myśli jedynie dwa regiony we wschodniej części kraju: obwód doniecki oraz Ługański. Tymczasem nie ma większych obaw co do produkcji pszenicy na całym terytorium Ukrainy – zapowiadane tegoroczne zbiory mają pobić ubiegłoroczny rekord. 

Dorota Sierakowska