W czwartek główne indeksy europejskie trzymały się na niewielkim plusie, wiernie naśladując zachowanie kontraktów terminowych na Dow Jones’a i S&P500, aż do momentu publikacji danych z amerykańskiej gospodarki. Rozczarowujące okazały się i dynamika sprzedaży detalicznej i liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych i wzrost zapasów niesprzedanych towarów. To wystarczyło do wyraźnej zniżki kontraktów, ale skala spadku CAC40 i DAX-a ostatecznie okazała się jedynie symboliczna.

Amerykanie zmartwili się także sytuacją w Iraku, w wyniku której notowania surowców energetycznych poszybowały ostro w górę. Kurs kontraktów na gaz skoczył o niemal 5 proc., ropa drożała o 2-3 proc. W górę o ponad 1 proc. poszły ceny złota, sygnalizując niechęć do ryzyka. Ostatecznie Dow Jones i S&P500 straciły po 0,7 proc., co stanowi niezłą zaliczkę dla niedźwiedzi na początek dzisiejszego handlu.

Sprzyjać im mogą również doniesienia z Ukrainy, mówiące o rosyjskich czołgach w jednym z miast oraz porwaniu przez separatystów grupy dzieci. Zapomniany nieco konflikt znów może więc przebić się mocniej do świadomości inwestorów.

Indeks naszych największych spółek zrobił w czwartek drugi krok w kierunku 2450 punktów. Brakujący do niego dystans to zaledwie 26 punktów, czyli około 1 proc. W okolicach tego poziomu byki powinny energiczniej przystąpić do obrony, choć kłopoty mogą się zacząć dopiero na wysokości poprzedniego dołka, czyli przy 2430 punktów. Najbardziej martwi bardzo słabe zachowanie się akcji banków, mające związek z wydłużającą się perspektywą pozostawania stóp procentowych na dotychczasowym niskim poziomie oraz pojawiającymi się coraz częściej opiniami o możliwości ich obniżenia. Wśród największych firm znów nie widać branży, która mogłaby pomóc bykom. Spadkową korektę kontynuuje segment małych i średnich spółek.

Na głównych parkietach azjatyckich panowały niezłe nastroje. Pomagały w tym nieznacznie lepsze niż oczekiwano dane o produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej i inwestycjach w Chinach. Nieznacznie gorsza od oczekiwań okazała się dynamika produkcji przemysłowej w Japonii. Nikkei na godzinę przed końcem handlu zyskiwał 0,7 proc., w Szanghaju zwyżka sięgała 1 proc.

Poranne notowania kontraktów na amerykańskie indeksy sugerowały możliwość poprawy nastrojów, a ich śladem szły ceny pochodnych na główne wskaźniki europejskie.

Roman Przasnyski, Open Finance