Choć przed wczorajszą sesją nastroje i okoliczności sprzyjały poprawie sytuacji, mało kto spodziewał się, że będzie ona miała tak dużą skalę. Zawdzięczamy ją niewątpliwie wejściu kapitału zagranicznego. Świadczą o tym nie tylko wysokie obroty i dynamika zwyżki oraz skład liderów zwyżki, ale także fakt, że podobny ruch miał miejsce w Stambule i w nieco mniejszym rozmiarze, w Budapeszcie. Jeśli to rzeczywiście poważniejsza „akcja sektorowa” globalnych inwestorów, dziś powinniśmy zobaczyć nie tylko jej kontynuację, ale i rozszerzenie zasięgu na pozostałe parkiety regionu.

Trzeba też zauważyć, że w Turcji wzrost był reakcją na nieoczekiwaną obniżkę stóp procentowych. U nas co prawda stopy pozostały bez zmian, ale pojawiły się wyraźne sygnały, że mogą one pozostać na rekordowo niskim poziomie znacznie dłużej niż dotąd sądzono, a część analityków dopuszcza możliwość ich dalszego cięcia. Także Ludowy Bank Chin poinformował o zamiarze wpompowania do systemu finansowego sporej ilości pieniądza.

Kontynuacji rajdu sprzyjać powinno wzrostowe zakończenie sesji na Wall Street. Choć skala wzrostu, sięgająca w przypadku S&P500 jedynie 0,2 proc. nie była imponująca, to poprawiła obraz rynku przynajmniej w krótkim terminie. Indeks ma szanse dotrzeć do niedawnego szczytu, położonego zaledwie kilka punktów wyżej. Bykom sprzyjają dobre dane z amerykańskiej gospodarki, między innymi silny wzrost wskaźnika PMI tamtejszego przemysłu oraz sprzedaży domów na rynku wtórnym. Na dziś przewidziano publikację dotyczącą nowych domów. Oczekuje się tu również wyraźniej zwyżki.

Nie ma powodów, by sądzić że dobre nastroje będą dziś kontynuowane na głównych parkietach europejskich, co także powinno pomóc naszym bykom. Wskazuje na to niewielki wzrost porannych notowań kontraktów terminowych na indeksy. Zgodne z oczekiwaniami okazały się dane z Niemiec, gdzie PKB w pierwszym kwartale wzrósł o 2,5 proc. Mieszane sygnały płyną jednak z Azji. Na godzinę przed końcem handlu Nikkei zwyżkował o 1 proc., w Szanghaju zwyżka sięgała 0,3-0,4 proc., a na kilku mniejszych giełdach indeksy lekko traciły na wartości.

Jedynym czynnikiem, który może negatywnie wpływać na nasz rynek, jest sytuacja na Ukrainie przed niedzielnymi wyborami. Czwartkowe krwawe wydarzenia nie wróżą najlepiej na ostatni dzień przed pójściem do urn. Co prawda Amerykanie i przedstawiciele i NATO potwierdzili fakt wycofywania niewielkich ilości rosyjskich wojsk znad ukraińskiej granicy, ale sytuacja może się w każdej chwili zmienić w wyniku działań separatystów.

Roman Przasnyski