Dziś kalendarz danych makro dla rynków bazowych jest w zasadzie pusty. Uwagę natomiast powinny przykuć wystąpienia publiczne członków władz monetarnych. Z Eurolandu przemawiać będą m. in. Vitor Constancio i Ewald Nowotny (09:00). Będą oni mieli szansę odnieść się do ubiegłotygodniowej zapowiedzi Mario Draghiego poluzowania polityki pieniężnej na czerwcowym posiedzeniu.

Władze monetarne Eurolandu dłużej nie były w stanie tolerować niskiej inflacji i silnego euro. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami w ubiegłym tygodniu nie zdecydowały się jednak na kolejne załagodzenie polityki. Jednocześnie zapowiedziały nieuchronność takiego kroku na czerwcowym posiedzeniu, jeśli tylko zrewidowane projekcje makroekonomiczne nie wykażą realności powrotu inflacji w horyzoncie prognozy. Biorąc pod uwagę obecne tendencje cenowe i siłę oddziaływania kształtujących je wskaźników (przede wszystkim skalę umocnienia euro od 2012 roku i fatalną kondycję rynku pracy) oraz to, że swoje oczekiwania odnośnie do ścieżki inflacyjnej obniżyła w ostatnich dniach Komisja Europejska, taki scenariusz wydaje się bardzo prawdopodobny.

ECB naszym zdaniem w pierwszej kolejności sięgnie po obniżki stóp. Będą one co prawda symboliczne, ale jednocześnie symetryczne, co sprawi, że stopa depozytowa zostanie zredukowana poniżej zera. Konsekwencje zastosowania tego narzędzia dla rynku pieniężnego są oczywiste i zarazem jednoznacznie negatywne dla wspólnej waluty. W rezultacie trudno oczekiwać, że euro w najbliższych tygodniach będzie w stanie powrócić do aprecjacji. Do krótkoterminowego odbicia przyczynić się mogą co prawda czwartkowe dane: wstępny odczyt dynamiki PKB w I kwartale oraz ostateczna wartość wskaźników inflacyjnych za kwiecień. W obu przypadkach zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest to, że publikacje przybiorą wartości wyższe niż zakłada rynkowy konsensus. Uważamy jednak, że Mario Draghi na konferencji prasowej wieńczącej majowe posiedzenie ECB zakończył okres siły euro.

Szymon Zajkowski