Koniec kwietnia stanął pod znakiem wytracania impetu rozpędzonego trendu wzrostowego. Rynek najpierw dobił do poziomu 4,22, w kolejnych dniach oscylował już przy 4,21 – 4,1950, by wczoraj wczesnym popołudniem przełamać linię trendu i spaść do 4,1880. Z punktu widzenia analizy technicznej w krótkim terminie widać, że złoty może dalej zyskiwać na sile w relacji do euro.

"Zapędy sprzedających EUR/PLN będą hamowane przez rozpościerające się co około 50 pipsów pułapy wsparcia. Mimo, że pierwsza podwyżka stóp procentowych w Polsce przez ekonomistów jest prognozowana na marzec 2015 roku to rynek stopy procentowej nieśmiało wskazuje na ciut wcześniejszy termin, choć i tak oczekiwania zostały przesunięte z września/października na styczeń/luty. Śmiałe, gołębie wypowiedzi członków RPP co do utrzymania się niskiej inflacji oraz niskich stóp procentowych są częściowym pokłosiem sytuacji na Ukrainie. Obecnie warto wspierać gospodarkę luźniejszą polityką monetarną niż zacieśniać ją, gdy za granicą czają się kolejne ryzyka" - zauważa Marcin Niedźwiecki, specjalista rynku CFD i Forex w City Index.

Drugą istotną kwestią jest dzisiejsze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. To również w tym aspekcie warto zwracać uwagę jak zachowa się złoty i euro, ponieważ istnieje pewne ryzyko powiększenia się dysparytetu w stopach procentowych wspólnoty i Polski.

"W mojej ocenie jest mało prawdopodobne, że ECB skusi się na obniżkę stóp procentowych lub na rozpoczęcie europejskiej wersji luzowania ilościowego (QE), aczkolwiek nie jest to wykluczone. Przeciwko obniżką stóp są argumenty wyższych odczytów inflacji niż spodziewane. Również dane PMI wskazują na pewną poprawę oczekiwań w stosunku do gospodarki. Martwić mogą jednak odczyty zamówień w przemyśle produkcji przemysłowej. Są to dane historyczne i mogą mieć mniejszy wpływ na ocenę sytuacji przez inwestorów, jednak kolejnym argumentem dla ECB by wykonać jakiś ruch luzujący politykę monetarną to efekt zaskoczenia. Wszak dużą rolę w polityce ECB odgrywa kurs EUR/USD, który od pewnego czasu jest w trendzie wzrostowym" - komentuje Niedźwiecki.

Niekorzystne jest dla wspólnej gospodarki by euro dalej się umacniało, szczególnie powyżej 1,40. Stąd na dzisiejszej konferencji możemy widzieć podwyższoną zmienność i obie strony kupna jak i sprzedaży próbujące zaatakować rywali i pchnąć cenę w stronę kluczowych wsparć lub oporów. Do tej pory po interwencjach słownych Mario Draghiego rynek szukał lokalnego minimum i kurs wspinał się na nowe maksima. Warto jednak zachować nerwy na wodzy i przeprowadzać transakcje wedle nakreślonej strategii, nie ulegając emocjom.