Krótko po otwarciu S&P osunął się jakby dostał wylewu, ale inwestorzy szybko się pozbierali. I właśnie to zachowanie zostało docenione w Europie, gdzie inwestorzy także kupowali akcje licząc na dobrą sesję w Stanach. W efekcie DAX ograniczył straty do 0,3 proc., a CAC40 zdołał nawet wyjść na plus. Jedynym rynkiem, który nie reagował na pozytywne impulsy był warszawski parkiet.

Ostatecznie S&P zyskał 0,2 proc. i trudno mówić o przełomie. Ale ponieważ indeks znajduje się blisko świeżo ustanowionych rekordów hossy, to optymizm przed dzisiejszą sesją może narastać w nadziei na ustanowienie nowych szczytów. Zwłaszcza, że rynki wykazały (jak dotąd) dużą odporność na wydarzenia na Ukrainie.

W Azji większość głównych parkietów była nieczynna (Tokio, Seul, Hong Kong), pozostałe indeksy podążały – niechętnie – w różnych kierunkach. W Australii rynek zyskał 0,35 proc., w Szanghaju główny indeks tracił 0,2 proc. na pół godziny przed końcem notowań.

Emil Szweda