Spadek importu złota do Chin

Na minusie znalazły się m.in. notowania metali szlachetnych: złota, srebra, platyny i palladu. Tym samym, złoto, którego cena rozpoczęła bieżący tydzień powyżej poziomu 1300 USD za uncję, zostało przecenione i znów jego cena spadła poniżej tej bariery.

W drugiej połowie ubiegłego tygodnia notowania żółtego kruszcu rosły ze względu na wzrost napięć politycznych na Ukrainie, a także perspektywy kolejnych sankcji narzuconych na Rosję (USA zdecydowały się na ten krok, ale wciąż są to sankcje symboliczne, narzucone na niektórych obywateli Rosji). To budziło wśród inwestorów zainteresowanie złotem jako aktywem uznawanym za bezpieczną lokatę na niespokojne czasy. Jednak „efekt Ukrainy” szybko został zniwelowany przez dane napływające z Azji.

Wczoraj pojawiły się dane dotyczące importu złota do Chin przez Hongkong. Pokazały one, że w marcu import ten był najmniejszy od 4 miesięcy i wyniósł 85,1 tys. ton (wobec 112,3 tys. ton w lutym). Te dane wydają się absolutnie uzasadnione, bowiem Chińczycy w marcu nie mieli dużej motywacji do importu złota – ceny tego kruszcu w Państwie Środka były notowane z dyskontem względem cen światowych. Poza tym juan pozostaje słaby – w ubiegłym tygodniu wartość chińskiej waluty względem amerykańskiego dolara osiągnęła 16-miesięczne minimum.

W Chinach wciąż nie widać większego ożywienia popytu na złoto w formie sztabek czy monet. Popyt ten rozczarowuje od początku lutego, kiedy to w Chinach obchodzono Nowy Rok. Również w Indiach popyt na fizyczne złoto jest stłumiony, czego przyczyną są kolejne działania tamtejszych władz. Bez wyraźniejszego powrotu Azji na rynek złota, ciężko będzie o istotny wzrost notowań tego kruszcu.

Strajk w RPA niedługo się skończy?

Również notowania platyny wczoraj skierowały się na południe. Cena tego metalu jest silnie skorelowana z notowaniami złota, co było wyraźnie widoczne w ostatnich dniach. Natomiast z fundamentalnego punktu widzenia, istnieją także inne przesłanki przemawiające za spadkiem cen platyny.

Taką przesłanką jest możliwość rychłego rozwiązania problemu strajku przedstawicieli sektora wydobywczego w RPA. Protest górników, zaangażowanych przede wszystkim w pracę w kopalniach platyny, trwa już od 23 stycznia. W miniony czwartek zakończyła się kolejna runda negocjacji spółek produkujących platynę z przedstawicielami związków zawodowych – i po raz kolejny negocjacje te zakończyły się niepowodzeniem. Dla spółek wydobywczych był to cios, który skłonił je do bardziej zdecydowanych działań: po fiasku negocjacji spółki te skierowały się bezpośrednio do strajkujących górników, wysyłając im smsy z informacją o ich ofercie dotyczącej płac. Spółki te uznały, że związki zawodowe są niepotrzebnym pośrednikiem, zbyt mocno obstawiającym za windowaniem płac. Tymczasem sami górnicy mogą być bardziej skłonni do kompromisu.

To, czy nowe działania spółek wydobywczych przyniosą oczekiwany skutek, okaże się prawdopodobnie już w najbliższych dniach. Faktem jest, że obecnie każdej ze stron zależy na osiągnięciu porozumienia, bowiem obecny strajk mocno uderza w gospodarkę RPA.

Jeśli kompromis zostałby wypracowany, to byłby to czynnik sprzyjający spadkom cen platyny, bowiem RPA jest największym na świecie producentem tego metalu. W kraju tym funkcjonują trzy czołowe spółki wydobywające platynę: Anglo American Platinum, Impala Platinum oraz Lonmin. Według najświeższych szacunków, przez strajk spółki te straciły już około 1,4 mld USD potencjalnych przychodów.

Dorota Sierakowska