Pretekstów do udanego zamknięcia może być kilka. Po danych o inflacji z Niemiec i przede wszystkim z Hiszpanii (deflacja 0,2%) wzrosły znów spekulacje o możliwym luzowaniu ze strony EBC, który decyzję podejmie w czwartek. To pomogło europejskim indeksom już w ubiegłym tygodniu oraz sprawia, iż dziś kontrakty na DAX30, a za nim na WIG20, otworzyły się lukami wzrostowymi. W USA mamy w tym tygodniu serię danych makro i panuje ogólne przekonanie, iż wobec normalizacji pogody w marcu dane te będą dobre. Z jednej strony oznacza to, że Fed faktycznie może podnieść stopy wcześniej niż oczekiwano do niedawna, ale z drugiej strony będzie to miało miejsce przy szybkim wzroście gospodarczym. Wreszcie, w weekend mieliśmy wybory samorządowe w Turcji, które zdecydowanie wygrała partia premiera Erdogana, zdobywając aż 46% głosów. Rynki przyjęły te wyniki bardzo pozytywnie odbierając je jako gwarancję stabilności w tym kraju, która w ostatnich latach wcale nie była brana za pewnik.

Zamykając kwartał nie sposób odnotować nadzwyczaj mocnej sezonowości w koniunkturze giełdowej na najważniejszych rynkach po kryzysie finansowym. Mimo, iż okres od 2010 roku to wyraźna hossa, drugi kwartał przyniósł średnie spadki na S&P500, DAX30 i WIG20 przekraczające 3%! Co więcej, dla S&P500 i DAX stratne były 3 z 4 kwartałów w latach 2010-2013, zaś dla WIG20 wszystkie cztery kwartały. Jednocześnie dla S&P500 i WIG20 drugi kwartał jest jedynym, który w tym czasie przyniósł średnio straty (dla DAX minimalnie stratny jest jeszcze trzeci kwartał ze względu na fatalny rok 2011). Teoretycznie sezonowość na efektywnym rynku akcji nie ma prawa wystąpić. Dane za ostatnie lata pokazują jednak co innego, a tym razem argumentów za głębszą korektą też nie brakuje. Dlatego też optymizm na zamknięciu pierwszego kwartału powinien być okraszony nutą sceptycyzmu.

dr Przemysław Kwiecień CFA