Kurs euro do złotego, zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami, spada po przełamaniu 4,20. Wczoraj, w pierwszej części dnia na rynkach finansowych przeważał lekki optymizm, ale już pod koniec dnia zrobiło się nerwowo, a umocnienie PLN w stosunku do EUR zaczęło się odwracać na korzyść tego drugiego.

„Obecnie lokalnym wsparciem dla EUR/PLN jest poziom 4,1820, który był testowany i został obroniony. Mniejszy apetyt na ryzyko może zwiastować umocnienie do 4,21. Jeśli kurs EUR/PLN będzie rósł dalej i przełamie 4,2150, to można spodziewać się dalszego ruchu w górę, nawet do 4,25. We wtorek poznaliśmy dobre dane o rosnącej sprzedaży detalicznej oraz o spadającej stopie bezrobocia. To dobre prognostyki, razem z innymi publikacjami, mogą działać umacniająco na złotego. Czynnikiem ryzyka jest natomiast nadal konflikt Rosja-Ukraina. Mimo, że napięcie w ostatnim czasie spadło, niepokoić mogą spekulacje na temat dalszych sankcji nakładanych na Rosję oraz ostatecznego kształtu ukraińskiego terytorium" – analizuje specjalista rynku CFD i Forex w City Index Marcin Niedźwiecki.

Stosunkowo niewielką zmienność kursu złotego można oceniać różnie, patrząc z innych punktów widzenia. Jest ona dobra dla polskiej gospodarki i firm, które muszą zabezpieczać swoje przepływy walutowe przed ryzykiem kursowym. O ile inwestorzy długoterminowi mogą mieć ograniczone możliwości, to ci krótkoterminowi nie mają powodu do narzekań, ponieważ dzienne zmiany cen są dość pokaźne. Stopy zwrotu może nie są takie, jak kilka lat temu, ale zmiana kursu PLN o 2 grosze dziennie plus dźwignia finansowa dają pewne pole manewru. 

„W przypadku pary walutowej EUR/USD obserwujemy walkę na słowa między oficjelami Europejskiego Banku Centralnego oraz Rezerwy Federalnej USA. W zależności od tego, czy któraś ze stron wypowiada się w bardziej gołębim lub jastrzębim tonie, kurs euro do dolara oscyluje bliżej poziomu 1,3750 lub 1,3850. Na rynku stopy procentowej EURIBOR nastroje są podobne i nie można jednoznacznie stwierdzić, w którą stronę rynek będzie podążał" – uważa Niedźwiecki.

Warto pamiętać, że informacje na temat możliwych cięć stóp procentowych w Europie są tylko spekulacjami. Mario Draghi oraz inni prezesi banków centralnych w strefie euro starają się oddziaływać na zbyt wysoki kurs euro słownie i nie uciekać się do najsilniejszej broni, jaką jest zmiana stopy procentowej lub zwiększona płynność generowana poprzez skupowanie aktywów.

„EUR/USD ma tendencję do poruszania się w trendzie bocznym po znaczącym ruchu w górę lub dół. Obecnie jesteśmy waśnie tej fazie, po dość mocnym spadku z okolic 1,40 do 1,3750. Warto więc uzbroić się w cierpliwość i szukać kolejnych wskazówek, które mogą zainicjować następny impuls" – radzi ekspert City Index.

W perspektywie zbliżających się publikacji ekonomicznych ciężko znaleźć czynnik decydujący czyli tzw. „game changer". Warto zatem skupić się na ogólnym wydźwięku serii danych, aniżeli na konkretnych liczbach.

W czwartek ok. godz. 10-tej jedno euro kosztowało 4,1817 zł, a dolar 3,0383 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,3762.