Głównym wydarzeniem przedpołudniowych notowań była publikacja finalnych odczytów indeksów PMI dla usług głównych strefy euro. Te w większości okazały się pozytywnym zaskoczeniem dla giełdowych graczy, czego niestety nie można już było powiedzieć o wynikach finansowych głównych spółek z GPW. Raporty Lotosu i PGNiG za czwarty kwartał okazały się bowiem znacznie gorsze od prognoz. W konsekwencji, Lotos stracił wczoraj -3,4 proc. a PGNiG -4,6 proc.

W środę poznaliśmy także decyzję RPP co do poziomu stóp procentowych w naszym kraju, które zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów pozostawiono na niezmienionym poziomie. Ważniejszym od samej decyzji był jednak moim zdaniem komunikat Rady po posiedzeniu. Ten, wskazując na możliwość pozostawienie stóp na niezmienionym poziomie w dłuższym okresie, miał bardziej „gołębi" wydźwięk. W mojej opinii oznacza to sprzyjające warunki dla rynku akcji co najmniej do przełomu trzeciego i czwartego kwartału tego roku.

Po południu uwagę inwestorów skupiały doniesienia zza oceanu, wśród których głównym była publikacja raportu ADP z amerykańskiego rynku pracy. Odczyt na poziomie 139 tys. wobec oczekiwanych 160 tys. sprawia, że uwaga inwestorów z Wall Street skupiać się teraz będzie na piątkowej publikacji stopy bezrobocia i zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w USA. Jeśli potwierdzi się gorsza kondycja na tamtejszym rynku pracy, może to skłonić FED do wstrzymania cyklu stopniowego ograniczania programu QE3. To może z kolei skutkować dobrymi nastrojami na rynku akcji.

Od strony technicznej, amerykański indeks S&P500 powinien więc bez większych przeszkód osiągnąć poziom 1900 punktów. Dobre nastroje na zagranicznych rynkach mogą z kolei przełożyć się na większą chęć do zakupów akcji w Warszawie. Najbliższymi poziomami oporu dla naszego indeksu „blue-chipów" są poziomy 2460 i 2480 punktów. Z próbą pokonania tego pierwszego, możemy moim zdaniem, mieć do czynienia jeszcze w pierwszej części dzisiejszej sesji. 

Piotr Krawczyński