Obserwowana poranna śladowa deprecjacja polskiej waluty to nic innego jak tylko realizacja zysków z ostatnich dni. Na rynku bowiem utrzymuje się pozytywny sentyment do złotego i innych walut krajów zaliczanych do rynków wschodzących.

Wczoraj Janet Yellen, nowa przewodnicząca Rezerwy Federalnej (Fed), podczas swojego pierwszego oficjalnego wystąpienia, nie zdołała przestraszyć inwestorów, w zasadzie powtarzając podczas wystąpienia na forum Komisji dw. Usług Finansowych Izby Reprezentantów w większości znane już im tezy i twierdzenia. Potwierdziła ponad wszelką wątpliwość, że Fed pod jej kierownictwem będzie w całej rozciągłości kontynuował politykę monetarną sygnowaną wcześniej nazwiskiem Bena Bernanke.

O ile Yellen nie popsuła nastrojów na rynkach finansowych, co jest czynnikiem premiującym złotego, to uchwalenie dziś w nocy przez Izbę Reprezentantów podwyższenia ustawowego limitu zadłużenia do 15 marca 2015 roku stanowi czynnik poprawiający humory inwestorom, co powinno przekładać się na wzrost apetytu na ryzyko.

Innym pozytywnym sygnałem, w tym pozytywnym dla rynków wschodzących, są opublikowane dziś dane z Chin. W styczniu nadwyżka handlowa wzrosła do 31,9 mld USD, przy prognozach na poziomie 23,65 mld USD. Dużo bardziej zaskoczyły jednak dane o eksporcie i imporcie. Wzrost sięgnął odpowiednio 10,6% i 10% R/R, przy medianie oczekiwań na poziomie 2% i 3%. Dane te zmniejszają strach przed silniejszym spowolnieniem chińskiej gospodarki, co jest optymistyczną wiadomością dla wszystkich rynków wschodzących.

Utrzymujące się pozytywne nastroje będą tworzyć popytową presję na złotego. Z drugiej strony, temu procesowi będzie przeciwdziałać chęć do zrealizowanie krótkoterminowych zysków po jego ostatnim umocnieniu. Dlatego do momentu pojawienia się nowych impulsów kursy polskich par mogą stabilizować się na obecnych, zbliżonych do wczorajszego zamknięcia, poziomach.

W środę impulsem dla złotego mogą być wahania EUR/USD, a także publikowane przez Narodowy Bank Polski dane o bilansie płatniczym. W grudniu oczekiwany jest deficyt na rachunku bieżącym w wysokości 1,2 mld EUR (w listopadzie było to 984 mln EUR deficytu). Im niższy deficyt, tym lepiej dla złotego.

W przypadku GBP/PLN, która to para od początku tygodnia pozostaje w konsolidacji, kluczowa będzie publikacja przez Bank Anglii (BoE) kwartalnego raportu nt. inflacji i związane z tym wystąpienie prezesa BoE Marka Carney'a. Będzie to mieć miejsce jeszcze przed południem i może w sposób gwałtowny wpłynąć na notowania funta.

Marcin Kiepas