O tym, że jesteśmy coraz bliżej decyzji Fed o stopniowym wygaszaniu programu skupu aktywów za nowo wyemitowane dolary, ma przekonanie coraz więcej analityków. Większość z nich spodziewa się jednak, że pierwsze decyzje zapadną dopiero na początku przyszłego roku.

Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego, ocenia pół na pół szanse, że ważne rozstrzygnięcia zapadną już na posiedzeniu zaczynającym się dziś. Jego zdaniem argumentem za są dobre dane z amerykańskiej gospodarki, zwłaszcza spadające bezrobocie (7 proc. w listopadzie wobec 7,3 proc. w październiku) i rosnące zatrudnienie poza rolnictwem.

– Nie spodziewamy się wielkich ruchów pod koniec roku, choć nie można wykluczyć niespodzianki ze strony Fed. Inwestorzy będą bardzo zadowoleni, jeśli nie zapadnie decyzja o zacieśnieniu polityki pieniężnej już na grudniowym posiedzeniu – ocenia Robert Royle, menedżer North American Trust at Smith & Williamson Investment Management LLP cytowany przez agencję Bloomberg. Przyznaje, że postanowienia Fed będą katalizatorem wpływającym na decyzje inwestycyjne w całym 2014 r. Koniec dodruku dolara (do czego sprowadza się działanie programu skupu aktywów) może bowiem wywołać duże przeceny na niektórych rynkach. Właśnie z ilościowym luzowaniem polityki pieniężnej Fed analitycy wiążą hossę na rynku akcji czy surowców oraz duży popyt na obligacje z rynków wschodzących, w tym Polski. Jego koniec oznaczałby stopniowe wysychanie źródła kapitału, który napędzał wzrost cen tych aktywów i osłabienie większości walut względem dolara. Zwłaszcza tych z emerging markets.

Jednak polscy ekonomiści z ostrożnym optymizmem oceniają potencjalne skutki dla polskich aktywów, zwłaszcza złotego. Ekspertów z dziesięciu dużych banków działających w naszym kraju zapytaliśmy, jak ich zdaniem będzie kształtował się kurs złotego w najbliższych dniach, miesiącach i kwartałach. Z prognoz wynika, że mimo ograniczenia dodruku dolara prawie wszyscy spodziewają się umocnienia złotego wobec euro i franka – biorąc pod uwagę medianę prognoz – odpowiednio o 3 proc. i 6 proc. do końca przyszłego roku w porównaniu z obecnymi poziomami. Analitycy zastrzegają, że na rynku może dochodzić okresowo do dużych wahań, ale nie powinno dojść do odwrócenia trendu wzmacniania się złotego. Jedynie do dolara może on stracić ok. 1 proc.

Piotr Bielski z BZ WBK zwraca uwagę, że złoty już jest dość odporny na spekulacje zza oceanu. Pogłoski o zbliżającym się końcu QE3 nie wpływają na jego notowania. – Gdyby Fed już w grudniu zaczął wygaszać program, to pewnie mielibyśmy negatywną reakcję walut rynków wschodzących, ale niekoniecznie złotego. Decyzja Fed jest ważna dla tych, którzy mają wysoki deficyt na rachunku obrotów bieżących. Polska ograniczyła wyraźnie ten deficyt – mówi Bielski.

Niski deficyt na rachunku oznacza – w uproszczeniu – mniejsze zapotrzebowanie na zagraniczny kapitał, którym trzeba finansować ubytki wynikające np. z dużych płatności dywidend za granicę lub z rachunków za importowane towary. Polski deficyt dziś to 2,5–3 proc. PKB – stosunkowo niewiele w porównaniu z takimi krajami jak np. Turcja, gdzie jest to ponad 7 proc. PKB.

– Poza tym inwestorzy uczą się rozróżniać rynki wschodzące. Jeśli ktoś zamierza na nich inwestować, to złoty jest numerem jeden do kupowania. Bo oprócz tego, że skala nierównowagi zewnętrznej jest nieduża, mamy normalną politykę pieniężną i przyspieszający wzrost gospodarczy. Przy dynamice PKB rzędu 3 proc. w przyszłym roku złoty też powinien się umacniać – dodaje Marcin Mazurek, ekonomista mBanku.

Inny ekspert, Rafał Benecki z banku ING, uważa, że na korzyść złotego będzie działała również duża różnica w poziomie stóp procentowych między Polską a strefą euro. Według niego perspektywa umocnienia złotego – co może mieć negatywny wpływ na tempo wzrostu gospodarczego – może być nawet jednym z powodów, dla którego Rada Polityki Pieniężnej opóźni rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp do początku 2015 r.

4,04 może kosztować euro na koniec przyszłego roku (mediana prognoz)

3,10 to prognozowany (mediana) kurs dolara na koniec 2014 r.

3,21 mamy płacić za franka za rok (mediana prognoz)