Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę, że listopadowe dane z amerykańskiego rynku pracy to najważniejsza publikacja w tym miesiącu. Trzy dni po opublikowaniu tych danych wciąż tak twierdzimy. I to pomimo, że rynki finansowe zdają się mieć na ten temat inny pogląd.
W listopadzie stopa bezrobocia w USA niespodziewanie spadła do 7% z 7,3% i znalazła się na najniższym poziomie od 5 lat. Zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wzrosło w tym samym miesiącu o 203 tys., przekraczając rynkowe prognozy (180 tys.). Średnia z ostatnich czterech miesięcy przekracza zaś barierę 200 tys., która w sposób umowny oddziela mocne ożywienie na rynku pracy od umiarkowanego.

Piątkowe dane z rynku pracy nie są jedynymi raportami z USA, które zaskoczyły na plus. Wystarczy chociażby wspomnieć opublikowany tego samego dnia indeks Uniwersytetu Michigan, mocną rewizję Produktu Krajowego Brutto, dane o sprzedaży nowych domów, czy ostatni indeks ISM dla przemysłu. To wszystko są sygnały poprawy sytuacji gospodarczej w USA. W tej sytuacji Bernanke może, tak jak to deklarował wcześniej, powoli zmniejszać wsparcie dla gospodarki.

Rynek takiego ograniczenia, poprzez rozpoczęcie cięcia wartości programu QE3, oczekuje. Jednak nie szybko. Pomimo tej serii doskonałych danych z gospodarki w dalszym ciągu najwięcej zwolenników ma teza, że pierwszego ograniczenia QE3 dokona już Janet Yellen, na swoim pierwszym posiedzeniu w marcu 2014 roku. Czyli dopiero na trzecim kolejnym posiedzeniu FOMC. Skąd ten brak wiary? Przede wszystkim wynika on z oczekiwania opieszałych działań władz monetarnych. Po drugie, z kalendarza (końcówka roku). I po trzecie, z uwagi na oczekiwaną na początku przyszłego roku zmianę warty na stanowisku szefa Fed (Bena Bernanke zastąpi Yellen).

W naszej opinii czekanie na marzec to ryzykowna gra. Sądzimy, że władze monetarne już na najbliższym posiedzeniu zapowiedzą cięcie QE3 w pierwszych trzech miesiącach 2014 roku, natomiast na takie cięcie zdecydują się na styczniowym posiedzeniu. Oczekujemy też, że ta grudniowa zapowiedź doprowadzi do umocnienia dolara. W zasadzie taki powolny proces aprecjacji "zielonego" powinien mieć miejsce już w tym tygodniu. Czekanie na FOMC powinno go wspierać. Zwłaszcza wobec jena i walut rynków wschodzących.

Marcin Kiepas, Admiral Markets