Wczorajszy wzrost indeksu ISM dla przemysłu do 57,3 pkt. w listopadzie wobec spodziewanego spadku do 55 pkt., to dobra informacja. Zwłaszcza, że mocno w górę poszedł też subindeks zatrudnienia – do 56,5 pkt. z 53,2 pkt., co może sugerować dobry odczyt Departamentu Pracy USA w piątek. Niemniej dla rynku o wiele ważniejsze będą odczyty tzw. payrolls, niż stopy bezrobocia. Dlaczego? Bo w tym drugim przypadku rośnie prawdopodobieństwo „zafałszowania” odczytów przez wypadnięcie w najbliższych miesiącach części bezrobotnych ze statystyk (wczoraj Wall Street Journal przypomniał o kończącym się programie pobierania przedłużonych zasiłków, który miał być receptą na kryzys).

Mediana oczekiwań rynku zakłada, że w listopadzie gospodarka wygenerowała 180 tys. nowych miejsc pracy poza rolnictwem wobec zaskakująco dobrego odczytu w październiku na poziomie 204 tys. Jeżeli jednak jutrzejszy odczyt ISM dla usług pobije prognozy (zwłaszcza, jak dobry będzie subindeks zatrudnienia), a mocne prognozy da też ADP (szacunki zakładają 173 tys.), to aby sprostać „oczekiwaniom” rynku, piątkowy odczyt będzie musiał wyraźnie przekroczyć poziom 200 tys.

Na wykresie EUR/USD zrealizował się sugerowany ruch powrotny, chociaż nie udało się dotknąć 1,3580. Maksimum to 1,3575. Teraz możemy być świadkami wyrysowania fali spadkowej w stronę kluczowych dla trendu wzrostowego 1,3490. Ich złamanie będzie oznaczać, że zaczynamy kolejna falę spadkową w dużym impulsie rozpoczętym w końcu października z 1,3831. Patrząc w krótszej perspektywie – najbliższe wsparcie to rejon 1,3515-30.

Marek Rogalski