W każdym razie ceny ropy już spadają o prawie 2 proc. Gdyby ceny ropy miały spadać nadal, miałoby to zapewne przełożenie na niższą dynamikę inflacji na świecie, a to z kolei umacniałoby zwolenników utrzymania ultra luźnej polityki przez banki centralne, a rynki akcji niczego bardziej nie pragną.

Indeksy w Azji zyskują dziś rano manifestując i poparcie dla irańskiego porozumienia i zadowolenie z rekordów na Wall Street. Kospi zyskał 0,5 proc., a Nikkei 1,5 proc. (Nikkei zbliża się do szczytu hossy z maja br.). Niemniej, indeks w Szanghaju spadł o 0,5 proc., natomiast na pół godziny przed końcem notowań Hang Seng zyskiwał 0,2 proc.

W Europie możemy oczekiwać pozytywnego otwarcia, z tych samych powodów, dla których obserwowaliśmy udaną sesję w Azji. Po pierwsze – wzrost S&P powyżej poziomu 1800 pkt. Teoretycznie już w czwartek przekonanie o wyznaczeniu nowego rekordu było powszechne (po wzroście DJ powyżej 16000 pkt), ale w praktyce nigdy nie wiadomo, czy indeksy nie odbiją się od wcześniejszych szczytów pod wpływem nowych impulsów. Nie odbiły się – S&P i DJ mają za sobą siódmy z kolei tydzień zwyżek. Po drugie irański deal – to element zaskakujący rynek w tym sensie, że pojawienie się tej informacji nie było powszechnie oczekiwane. Naturalnie, nie można też jej znaczenia przeceniać na tym etapie. Dopiero za kilka tygodni będzie można ocenić jaki faktyczny wpływ osiągnięte porozumienie miało na rynek ropy.

Emil Szweda