W centrum uwagi:
• Większy od oczekiwań wzrost zapasów ropy w USA
• Ropa w górę po uprowadzeniu libijskiego ministra
• Kolejne problemy z nigeryjskim ropociągiem

Większy od oczekiwań wzrost zapasów ropy w USA

Liderem środowych zniżek była ropa naftowa West Texas Intermediate. Jej cena spadła o ponad 2%, podczas gdy notowania europejskiej ropy Brent spadły jedynie o około 1 procent. Większa siła podaży na rynku amerykańskiej ropy naftowej miała swoje fundamentalne uzasadnienie.

Po pierwsze, notowaniom ropy naftowej szkodzi przedłużający się impas polityczny dotyczący amerykańskiego budżetu. Przekłada się on na obawy dotyczące kondycji gospodarki Stanów Zjednoczonych, a pośrednio – obawy o osłabienie amerykańskiego popytu na ropę naftową.

Po drugie (i prawdopodobnie najważniejsze), wczorajszym spadkom notowań ropy sprzyjały wnioski zawarte w cotygodniowej publikacji Departamentu Energii (DoE), dotyczącej zapasów ropy w USA. Wczoraj DoE podał, że w tygodniu zakończonym 4 października zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych wzrosły aż o 6,8 mln baryłek. Było to zaskoczenie dla inwestorów, którzy jeszcze na początku tygodnia zakładali wzrost zapasów wynoszący 1,5 mln baryłek. Liczba podana przez DoE była także dużo większa niż zmiana zapasów podana we wtorkowym raporcie Amerykańskiego Instytutu Paliw, który ją oszacował na 2,8 mln baryłek.

Poza tym, warto przypomnieć, że jest to już drugi bardzo duży wzrost zapasów ropy w USA pod rząd. Wczorajsze wyliczenia były praktycznie powtórzeniem sytuacji sprzed tygodnia: 2 października DoE wyliczył, że w poprzednim tygodniu zapasy ropy w USA wzrosły o 5,5 mln baryłek, co również było na rynku zaskoczeniem.

Ropa w górę po uprowadzeniu libijskiego ministra

W rezultacie, wczoraj notowania ropy naftowej WTI spadły do rejonu 101 USD za baryłkę, naruszając tym samym wsparcie w okolicach 102,00-102,20 USD za baryłkę. Dzisiaj okolice 102 USD stanowią najbliższy poziom oporu. Jest on obecnie testowany, bowiem notowania ropy w czwartkowy poranek poruszają się w górę po informacjach o uprowadzeniu libijskiego premiera. Nerwowość dotycząca sytuacji w Afryce Północnej wpływa jednak w większym stopniu na wzrost notowań europejskiej ropy Brent.

Kolejne problemy z nigeryjskim ropociągiem

Delikatnemu odbiciu cen ropy naftowej sprzyjają także informacje z innego afrykańskiego kraju – Nigerii. Wczoraj wieczorem koncern Shell poinformował, że ponownie zamknął ropociąg Trans Niger Pipeline (TNP), transportujący około 150 tysięcy baryłek ropy naftowej dziennie, na skutek doniesień o wyciekach ropy.

Decyzja ta została podjęta zaledwie dziesiątego dnia po otwarciu tego ropociągu, które nastąpiło 30 września. Wcześniej Shell zamknął ropociąg ze względu na wycieki wywołane rzekomym wandalizmem złodziei ropy naftowej, a dostawy ropy z tego kraju zostały objęte tzw. force majeure („siła wyższa”), a więc Shell zaznaczył, że nie może ich zagwarantować.

Nigeria jest największym producentem i eksporterem ropy naftowej w Afryce. W tym roku produkcja ropy wynosi jednak tylko 85% możliwości tego kraju (wynoszących 2,5 mln baryłek dziennie) ze względu na liczne problemy z ropociągami. Koncern Shell nieustannie wskazuje złodziei jako przyczynę wycieków ropy z ropociągów, jednak pojawiają się także głosy, że za problemy odpowiada przestarzała infrastruktura, licząca sobie już pół wieku.

Dorota Sierakowska