„Wczoraj późnym wieczorem polskie banki nie miały możliwości zareagowania na tę niespodziankę. Po wczorajszej euforii można oczekiwać, że, gdy będzie dochodziło do korekt notowań, to będą przywoływane negatywne opinie analityków o tym, że brak zmiany w QE jest oznaką słabości lub potencjalnej słabości amerykańskiej gospodarki. Zakładam jednak, że przynajmniej dzisiaj dla PLN przeważą dobre nastroje" – powiedział Wardyn.

W jego ocenie, czeka nas „szalony" dzień o bardzo dużej zmienności na wszystkich parach walutowych. Wczoraj wszystkie aktywa doświadczyły bardzo dużych zmian, więc byłoby trudno o uspokojenie notowań już następnego dnia. Szczególnie, że kluczowe poziomy zostały przebite.

O emocje zadbają dzisiaj również liczne publikacje danych makroekonomicznych. Z samego rana poznamy decyzję Banku Szwajcarii o poziomie stóp procentowych, następnie o 10:30 – dane dotyczące sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii, o 14:30 – dane z rynku pracy USA i do tego o 16:00 – odczyt dotyczący sprzedaży domów na rynku wtórnym w USA.

„Kurs EUR/USD wystrzelił wczoraj na nowe lokalne szczyty, potwierdzając trend wzrostowy. Można liczyć się z ryzykiem krótkoterminowej korekty do wartości 1,345, chociaż nawet powrót do szerokiej strefy 1,34-1,343 nie zmieni „byczego" wyglądu wykresów analizy technicznej. Inwestorzy z długimi pozycjami mają przewagę, a ich zlecenia typu „stop loss" są daleko" – ocenia ekspert City Index.

Według niego, dla złotego najważniejsze będzie zamknięcie dnia oraz to, czy dla USD/PLN strefa 3,125 zostanie przebita. Dla kursu EUR/PLN kluczowy poziom to okolice 4,18.

„Jeżeli złoty będzie na tyle mocny i definitywnie przebije wspomniane wsparcia, to można liczyć na rozpoczęcie średnioterminowego trendu wzmacniania się PLN. Taki stan rzeczy miałby również dobre konsekwencje dla cen akcji notowanych na GPW" – podsumował Wardyn.

W czwartek, ok. godz. 9:40 jedno euro kosztowało 4,1810 zł, a dolar 3,0902 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,3530.