Rozpoczęcie nowego tygodnia na rynku złotego przynosi pogłębienie aprecjacji polskiej waluty z piątku. Powodem takiego ruchu jest jednak rynek bazowy, gdzie analogicznie obserwujemy rozpoczęcie handlu za pomocą dużej pro-wzrostowej luki. Impulsem do spadku awersji do ryzyka jest fakt, iż z „wyścigu” o fotel prezesa FED wycofał się L. Summers wyznaczany jako prawdopodobny następca B. Bernanke oraz dodatkowo bardziej jastrzębi od J. Yellen. W reakcji początek tygodnia przyniósł test 4-tygodniowych minimów na dolarze w konsekwencji wspierając wyceny również bardziej ryzykownych walut. Również ostatnie nastroje na krajowym rynku działały w sposób wspierający dla wyceny złotego – odreagowanie na rynku długu po ostatniej decyzji dot. OFE spowodowało, iż wzrost rentowności ponownie uruchomił popyt na polski dług. Lepsza sytuacja na obligacjach pomaga także złotemu, który w ciągu tygodnia zyskał ponad dwa procent oddalając się wyraźnie od poziomu 4,30 wobec wspólnej waluty. Równocześnie w centrum uwagi znajdzie się teraz środowe posiedzenie FED i prawdopodobne ograniczenie programu QE, które przynajmniej w teorii powinno wywierać presję podażową na bardziej ryzykowne aktywa.

W trakcie dzisiejszej sesji poznamy odczyt z zakresu inflacji bazowej w sierpniu. Rynek oczekuje wskazania na poziomie 1,4% r/r (podobnie jak w lipcu). Dzisiejsze wskazanie prawdopodobnie zostanie pominięte przez rynek z uwagi dość klarowną deklarację ze strony RPP w zakresie stóp procentowych oraz fakt, iż większość graczy skupiać się będzie na środowym posiedzeniu FED.

Z rynkowego punktu widzenia należy mieć świadomość, iż poranne umocnienie złotego zostało wygenerowane przez czynniki zewnętrze, a zbliżające się posiedzenie amerykańskiej rezerwy Federalnej skłaniać będzie inwestorów do zamykania pozycji na walutach EM (w tym koszyk CEE, PLN). Stąd prawdopodobnym scenariuszem wydaje się odreagowanie i przejście w stan stabilizacji w okolic 4,20 PLN za euro. Dalsze scenariusze zależeć będą przede wszystkim od sygnałów ze strony FED.

Konrad Ryczko