Wtorek był trzecim kolejnym dniem wyraźnego umocnienia złotego. Zyskał on do wszystkich głównych walut. Obserwowana w ostatnim czasie jego aprecjacja szła w parze ze wzrostami na giełdzie w Warszawie oraz spadkiem rentowności (wzrostem cen) polskich obligacji. To sugeruje, że przynajmniej za część popytu na polskie aktywa odpowiadają inwestorzy zagraniczni, którzy jeszcze tydzień temu uciekali z naszego rynku.

Wczorajsze umocnienienie złotego miało trzy źródła. Mianowicie odrabianie strat po przecenie wywołanej silnie emocjonalną reakcją inwestorów na rządową propozycję zmian w funkcjonowaniu Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). Lepsze od prognoz dane makroekonomiczne z Chin oraz oddalająca się perspektywa interwencji militarnej w Syrii.

W sierpniu sprzedaż detaliczna w Chinach wzrosła o 13,4% R/R (prognoza: 13,2% R/R), natomiast produkcja przemysłowa przyspieszyła do 10,4% R/R (prognoza: 9,9% R/R). W obu przypadkach dane były lepsze od prognoz i lepsze niż przed miesiącem. Chińskie dane wskazują na poprawę sytuacji w tamtejszej gospodarce, co we wtorek wsparło nastroje na rynkach globalnych i pośrednio dało "kopa" zlotemu. Tak samo jak nadzieje na to, że uda się uniknąć interwencji państw zachodnich w Syrii.

Pojawiły się one po tym, jak w poniedziałek Sekretarz Stanu USA John Kerry przypadkowo wysunął propozycję objęcia międzynarodową kontrolą syryjskiego arsenału broni chemicznej, co następnie podchwyciła Rosja, a na co zgodziła się Syria. Prezydent Barack Obama w nocnym orędziu poprosił Kongres o przełożeniu głosowania ws. ataku na Syrię, żeby dać szansę dyplomacji na rozwiązanie tego problemu. To sprawia, że na jakiś czas temat syryjski schodzi na drugi plan. Tym samym rynki globalne, a pośrednio też polski rynek walutowy, powinny mocniej koncentrować swą uwagę na przyszłotygodniowym posiedzeniu Fed i decyzji o ograniczeniu QE3.

Skala aprecjacji złotego jaka ma miejsce od piątku jest na tyle duża, że praktycznie wyklucza możliwość szybkiego powrotu notowań EUR/PLN i USD/PLN powyżej maksimów z poprzedniego tygodnia. Nie oznacza to jednak jeszcze definitywnego końca rozpoczętej przed miesiącem wzrostowej korekty i początku trwalszych spadków (aczkolwiek w średnim terminie to jest scenariusz bazowy). Nad rynkiem w dalszym ciągu wisi poważny czynnik ryzyka, jakim jest prawdopodobne ograniczenie przez Fed w przyszłym tygodniu programu skupu obligacji (QE3).

W naszej opinii Fed ograniczy go z obecnych 85 mld USD obligacji kupowanych miesięcznie do 70 mld USD. Jako, że rynki globalne (zwłaszcza rynki długu) już od maja dyskontują ten fakt, więc o ile jeszcze sama decyzja może wywołać zwiększoną zmienność, to ostatecznie stanie się ona pretekstem do wygenerowania silnego odreagowania. Wówczas oczekujemy spadku rentowności długu, wzrostów na giełdach, umocnienia walut rynków wschodzących (w tym złotego) oraz osłabienia dolara.

Skala trzydniowej aprecjacji złotego jest tak duża, że naturalne jest odreagowanie tej tendencji. Ten proces już się rozpoczął. Nie ma natomiast pewności, czy tak właśnie zakończy się dzień. Dziś Narodowy Bank Polski opublikuje lipcowe dane nt. salda obrotów bieżących. Rynkowy konsensus mówi o niewielkim deficycie. W naszej opinii lipiec będzie jednak czwartym kolejnym miesiącem, gdy wystąpi nadwyżka. Takie dane mają szansę lekko wesprzeć złotego, nie dopuszczając dziś do większej realizacji zysków po trzech dniach umocnienia. Gorsze dane natomiast pogłębią korektę ostatnich wahań.

Innym czynnikiem, który w środę może jeszcze wpływać na notowania złotego, będzie zachowanie EUR/USD. Para ta od dwóch dnia konsoliduje się w przedziale 1,3230-1,3280. Potencjalnym impulsem będzie wybicie z tej konsolidacji. W przypadku wybicia dołem złoty będzie tracił, a przy wybiciu górą zyskiwał.

Marcin Kiepas